- Dla lidera
PiS wątek niemiecki jest maczugą, którą lubi uderzać swoich przeciwników politycznych, zupełnie nie zważając na fakty - podkreślał Donald Tusk. Premier dodał, że "nie jest pewien, czy z punktu widzenia interesów Polski trzeba nieustannie wmawiać światu i sobie, że za chwilę wybuchnie wojna i ktoś na nas napadnie".
- Za każdym razem, kiedy zbliżają się wybory,
Jarosław Kaczyński sprawia wrażenie kombatanta, który wybiera się na wojnę - podsumował w "Kropce nad i".
Wczoraj Jarosław Kaczyński ogłosił, że "ma pomysł na zmianę konstytucji", tak by własność na ziemiach zachodnich i północnych "była niepodważalna". i "żadne roszczenia w odwołaniu się do prawa międzynarodowego nie były skuteczne". Powtarzał, że Polska traktowana jest w Unii Europejskiej gorzej niż inne kraje.
"W sprawie orędzia ustąpiłem prezydentowi" - Planowałem wystąpienie telewizyjne na rzecz większej frekwencji (...) Ale dowiedziałem się kilkadziesiąt godzin później, że prezydent też chce takie orędzie wygłosić i uznałem, że byłoby cokolwiek śmieszne, gdyby tego samego dnia prezydent i premier wygłaszali podobne wystąpienia, dlatego ustąpiłem - mówił Tusk.
Pytany, czy jest zdziwiony aktywnością prezydenta w kampanii do europarlamentu, Tusk powiedział: "Nie, prezydent Kaczyński wytyczył pewien model działania, a raczej udoskonalił to, co zaczął prezydent Kwaśniewski, to znaczy taki model prezydentury w dużej mierze politycznej czy partyjnej".
Jak dodał, prezydent "ani przez chwilę nie ukrywa, że wspiera konkretną opcję polityczną". Premier zapewnił jednocześnie, że nie robi - jak to określił - "afery" z aktywności prezydenta w kampanii politycznej.