Olejnik odpowiada Giertychom: Coś w moim komentarzu było na rzeczy...

- Nie widzę nic złego w tym, że chwilę porozmawiałam z ich uroczą córeczką i zacytowałam jej odpowiedzi. Najwyraźniej jednak w jej słowach o "tacie pracującym w telewizji" coś jest na rzeczy - skoro państwo Giertych aż tak się denerwuję - w taki sposób odpowiada małżeństwu Giertychów Monika Olejnik na zarzut o "podłość" i wykorzystanie córki do ataku na Romana Giertycha.
- Państwo Barbara i Roman Giertych mają chyba bardzo słabe poczucie humoru, skoro wystosowali do mediów oficjalne oświadczenie dotyczące mojego komentarza - cytuje Olejnik dziennik.pl.

Kłótnia między Olejnik a Giertychami, w którą włączył się też Ludwik Dorn , wybuchła po poniedziałkowym komentarzu Olejnik w "Dzienniku" pt. "Mój tata pracuje w telewizji".

W komentarzu dziennikarka przytacza rozmowę z córką byłego wicepremiera, która powiedziała, że "tata od pół roku pracuje w telewizji". Anegdota jest tylko wstępem do komentarza, w którym Olejnik opisuje jak Giertych promuje partię Libertas w telewizji publicznej.

W reakcji na ten komentarz Giertychowie nazwali w oświadczeniu zachowanie Olejnik "podłym". - - Karolina ma pięć lat i nie jest jeszcze zdolna do zrozumienia, że osoby, które z nią rozmawiają mogą być podłe - piszą Barbara i Roman Giertychowie.

- Zacytowałam ich córkę, która mówiła o swoim tacie, tak jak mówi małe dziecko. Zapewne często widziała go występującego w telewizji i dlatego powiedziała, że tam właśnie pracuje. Bo tak sobie wyobrażała. Tymczasem państwo Giertychowie rozdzierają szaty tak, jakby wkroczyła do ich własnego domu i podlewała tam ich ulubione kwiatki - pisze w odpowiedzi Olejnik w portalu dziennik.pl, podsumowując: "trudno - jeśli naprawdę myślą o mnie tak źle, jak napisali, niech tak pozostanie".

Na apel Ludwika DOrna o bojkotowanie programów Olejnik, dziennikarka odpowiada radząc mu, aby zajął się swoimi problemami w polityce. - Ubawił mnie natomiast Ludwik Dorn, który na swoim blogu wzywa do bojkotowania i mnie, i moich programów. To przecież polityk, którego bojkotuje jego własna partia. I chyba z tym właśnie - a nie ze mną - Dorn powinien się przede wszystkim uporać. Tymczasem dołącza on do kręgu ojców i matek broniących swoje dzieci przed dziennikarzami - napisała w komentarzu.