Brazylijczycy jeszcze wczoraj rozpoczęli poszukiwania Airbusa. Dziś radar wykrył szczątki niezidentyfikowanego samolotu około 650 km na północny wschód od wyspy Fernando de Noronha. Na miejsce wysłano samoloty poszukiwawcze. Ich załogi donosiły o pływających na powierzchni oceanu fragmentach maszyny: fotelach, kawałkach metalu, kamizelce ratunkowej. Na wodzie unosiły się plamy paliwa.
Rzecznik brazylijskich sił powietrznych Jorge Aramal podkreślił, że nie może potwierdzić, czy szczątki, na które natrafiono, to fragmenty Airbusa Air France. Na razie nie wyłowiono bowiem żadnego ze znalezionych elementów. - Do identyfikacji szczątków potrzebujemy przynajmniej jednej rzeczy z numerem seryjnym - wyjaśnił.
Na miejsce płynie holenderski statek handlowy - Teraz koncentrujemy się na staraniach o zebranie szczątków i próbach ustalenia, czy należą one - czy też nie - do samolotu Air France - powiedział rzecznik. Brazylijskie okręty są w drodze, ale dotrą na miejsce dopiero jutro. Okazało się jednak, że w pobliżu przepływa holenderski statek handlowy. Jednostka zmieniła kurs i pomoże w akcji. Statek będzie na miejscu odnalezienia szczątków jeszcze dzisiaj.
Czas jest ważny, bo czarna skrzynka samolotu przestanie nadawać za 30 dni. W poszukiwaniach pomoże też amerykańska marynarka wojenna. Amerykanie wysłali do Brazylii samolot rozpoznawczy P-3C Orion. Maszyna wyleciała z Salwadoru, gdzie służyła do walki z przemytnikami narkotyków.
Francuzi z kolei wysłali na miejsce statek badawczy wyposażony w dwie mini-
łodzie podwodne, które mają pomóc w odnalezieniu czarnych skrzynek. Łodzie te mogą zejść nawet 6 km pod wodę. Według francuskich specjalistów, w miejscu, w którym znaleziono szczątki, głębokość oceanu wynosi około 4,7 km.
"Zepsuły się wszystkie systemy" Według premiera Francji jest jeszcze za wcześnie by stwierdzić, co było przyczyną awarii. - Obecnie nie wyróżniamy żadnej z hipotez - oświadczył Francois Fillon na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego. - Mamy pewność, że w trakcie lotu nie było żadnych sygnałów ostrzegających o awarii. Na kilka minut przed katastrofą wysłano tylko automatyczny alarm o awarii wszystkich systemów - dodał.
Samolot linii Air France, lecący z Rio de Janeiro do Paryża, zniknął z ekranów radarów w poniedziałek rano. Wszystko wskazuje na to, że doszło do katastrofy. Na pokładzie było 228 ludzi, w tym dwóch obywateli polskich.