Rodziny pasażerów Airbusa, które przebywają w centrach pomocy są odcięte od dziennikarzy.
W Yorkshire w Wielkiej Brytanii na informację o losie męża czeka Patricia Coakley. Jej mąż Arthur wracał z wizyty biznesowej w Brazylii. Kobieta cały czas ma nadzieję na szczęśliwy finał.
"Nie miało go być w tym samolocie" - Nie porzucamy jeszcze nadziei. Ostatni raz rozmawiałam z mężem ubiegłej nocy, tuż po tym jak nadał bagaż i odprawił się na ten samolot. Dzwonił codziennie do domu, kilka razy dziennie pisał maile. Jego powrót był już przesuwany dwa razy, on nie miał lecieć tym samolotem - powiedziała Patricia Coakley w rozmowie z dziennikarzami stacji BBC.
"Będzie nam go brakowało" Na pokładzie samolotu znajdował się też 11-letni Alexander Bjoroy, uczeń Clifton College w Bristolu. - Alexander był powszechnie lubiany i szanowany. Będzie nam go bardzo brakowało - powiedział dyrektor szkoły. Złożył też kondolencje rodzinie chłopca.
Na pokładzie Airbusa A330 najwięcej było Francuzów i Brazylijczyków, ale wśród zaginionych jest też dwóch Polaków. To młodzi mężczyźni, którzy kupili bilety w jednym z poznańskich biur podróży.
Zrobiono wszystko co można było zrobić - Powołaliśmy specjalną grupę roboczą, która jest w kontakcie ze wszystkimi stronami sprawy - czyli z rodzinami, z polską ambasadą w Paryżu oraz Air France. W tej chwili, że jest już po rozmowach z przedstawicielami francuskich linii lotniczych, na pewno bliskim zaginionych Polaków zostanie zapewniona pomoc psychologiczna jak i prawna. Wszystko co na tym etapie można zrobić, zostało na pewno zrobione - powiedziała reporterowi
radia TOK FM Aleksandra Olechnowicz z biura podróży Ecco Travel.
Nie chce wyjawić, czy obydwie zaginione osoby pochodziły z Wielkopolski. - Te osoby wykupiły w naszym biurze przelot i zakwaterowanie w Brazylii - dodaje.