Sondaż przedwyborczy. Płocczanie niepopularni

Hubert Woźniak
01.06.2009 , aktualizacja: 01.06.2009 19:59
A A A Drukuj
Żaden z płockich kandydatów do europarlamentu nie okazał się "lokomotywą napędową" list wyborczych - wynika z sondażu "Gazety". Przeciwnie - mają śladowe poparcie
Wojciech Jasiński
Wojciech Jasiński
Elżbieta Gapińska
Elżbieta Gapińska
Stanisław Kwiatkowski
Fot. Rep. Tomasz Niesłuchowski / AG
Stanisław Kwiatkowski
Arkadiusz Iwaniak
Arkadiusz Iwaniak


Przypomnijmy: zamówiony dla "Gazety" sondaż pokazuje, że w okręgu wyborczym nr 5 (Mazowsze bez Warszawy i kilku otaczających ją powiatów) wygrywa PiS. Dostaje 39 proc. poparcia. PO ma 38 proc., PSL - 12, SLD-UP - 6. Pozostałe ugrupowania otrzymały śladowe poparcie.

Badanie dostarczyło kilku bardzo ciekawych informacji dotyczących elektoratu poszczególnych partii pod względem wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania. Okazuje się np., że osoby, które skończyły 60 lat nie głosują na Platformę. Ich sympatię zdobywają natomiast PiS i SLD.

Tej ostatniej partii w ogóle nie udzielają swojego poparcia wyborcy poniżej 40. roku życia!

Mieszkańcy wsi wybierają PiS lub PSL. Na Prawo i Sprawiedliwość chce głosować prawie połowa ludzi zamieszkujących tereny wiejskie. A co piąty - na PSL. Ludowcy mają niewielkie poparcie w małych miastach i w ogóle go nie mają w takich ośrodkach jak Płock.

W miastach wygrywa Platforma. W Płocku na PO chce zagłosować 61 proc. wyborców, na PiS niecałe 27 proc. W Mławie i Ciechanowie Platformę popiera prawie 54 proc. osób.

Olbrzymie zróżnicowanie elektoratu PiS i PO widać w przypadku wykształcenia wyborców. Na Prawo i Sprawiedliwość zamierza zagłosować prawie 62 proc. ludzi z wykształceniem podstawowym, gimnazjalnym lub niepełnym podstawowym i 40 proc. tych, którzy zdobyli wykształcenie zawodowe. Tylko co czwarty wyborca z ukończonymi studiami deklaruje oddanie głosu na PiS.

W przypadku PO jest dokładnie odwrotnie. Niecałe 17 proc. osób z najniższym wykształceniem popiera Platformę. I aż 53 proc. osób legitymujących się dyplomem wyższej uczelni.

Tych, którzy zadeklarowali głosowanie, spytaliśmy w sondażu, na którego konkretnie kandydata oddaliby swój głos. Pokazało nam to, jakim poparciem cieszą się m.in. płoccy kandydaci do europarlamentu. Wypadli fatalnie.

Wojciech Jasiński - dwójka na liście PiS, poseł, były minister skarbu, twarz tej partii - otrzymał zaledwie 3 proc. głosów. Dokładnie tyle samo co nieznany w skali Mazowsza płocki radny Arkadiusz Iwaniak - dwójka na liście SLD-UP. - Przyjmuję tę informację ze spokojem - skomentował Wojciech Jasiński. - Mam nadzieję, że to się zmieni.

Jeszcze gorzej jest w przypadku PO. Piąte miejsce zajmuje na jej liście Elżbieta Gapińska. Nikt nie zadeklarował oddania na nią głosu. Podobnie zresztą, jak i na Stanisława Kwiatkowskiego - także piątka, ale na liście PSL.

W przypadku ludowców, faktycznie, pewnie wiele się nie zmieni. Bo większość elektoratu - aż 60 proc. - jest zdecydowana oddać głos na lidera tej listy Jarosława Kalinowskiego. Tylko 17 proc. zastanawia się, na którego z kandydatów zagłosować.

Płocczanie na pozostałych listach mogą mieć jeszcze nadzieję na zmiany. Bo prawie co drugi zwolennik PO, PiS i SLD wciąż zastanawia się, przy którym nazwisku na karcie do głosowania postawić krzyżyk w dniu wyborów.



Podziel się