Ministerstwo obrony Francji poinformowało, że zwróciło się do Waszyngtonu z prośbą o pomoc w odnalezieniu Airbusa 330, który w nocy zaginął między Rio de Janeiro a Paryżem. Francuzi chcą, by samolotu poszukała sieć amerykańskich satelitów szpiegowskich. Pomocne mogłyby być też dane ze stacji nasłuchowych
USA.
Poszukiwania na archipelagu Fernando de Noronha Ostatni kontakt radarowy nawiązano z samolotem o godz. 3.33 czasu polskiego, tuż po tym, jak minął archipelag Fernando de Noronha, leżący ok. 350 km od wybrzeży Brazylii. Airbusa szukają francuskie i brazylijskie wojskowe samoloty, które wystartowały z lotnisk w Brazylii i Afryki.
Bezpieczny samolot, doświadczony pilot Zaginiony Airbus A-330-200 wszedł do eksploatacji w 2005 roku i ostatni raz przeszedł przegląd techniczny 16 kwietnia. Kapitan zaginionego samolotu jest doświadczonym pilotem, ma wylatane 11 tys. godzin, w tym 1.700 za sterami Airbusa A300.
Czarne skrzynki na dnie morza? Wciąż nie wiadomo, czy podawana, wstępna wersja przyczyny awarii - uderzenie pioruna - jest prawdziwa. Czarne skrzynki - rejestrator parametrów lotu i rejestrator rozmów w kokpicie - mogące dostarczyć cennych informacji o przyczynach wypadku, najprawdopodobniej znajdują się na dnie morza. Ilość paliwa w zbiornikach oznacza, że nie ma najmniejszych szans, by samolot był jeszcze w powietrzu. Airbus miał lądować w Paryżu o godz. 11.15.