Palikot chce od "Dziennika" 10 mln odszkodowania

tm
01.06.2009 , aktualizacja: 01.06.2009 16:59
A A A Drukuj
- Kategorycznie oświadczam przeciwko każdemu, kto powtórzy, że mam firmy w raju podatkowym, będzie skierowane postępowanie do prokuratury - powiedział na konferencji prasowej Janusz Palikot. Poseł odpierał zarzuty o nielegalne transakcje finansowe i zapowiada, że pozwie "Dziennik" o 10 mln zł odszkodowania.
Janusz Palikot odpierał zarzuty
Fot. TVP Info
Janusz Palikot odpierał zarzuty "Dziennika" na konferencji w Sejmie
- Na Cyprze nie mam żadnych akcji i udziałów, nigdy nie byłem tam nawet na wycieczce - bronił się Palikot. - Tak się szczęśliwie składa, że nigdy też nie byłem na Wyspach Karaibskich - dodał. Zapowiedział, że będzie się ubiegał o 10 mln zł odszkodowania od każdego, kto oskarży go w ten sposób.

Poseł stanowczo odrzucił wszystkie "kłamliwe tezy" postawione w piątkowym artykule "Dziennika" pt. "Tajemnica wielkich pieniędzy posła Palikota". Dziennikarze napisali w nim m. in. że poseł otrzymywał wielomilionowe pożyczki z rajów podatkowych. Autorów tekstu - Michała Majewskiego i Wojciecha Cieślaka - nazwał "dwoma łysymi i blondynką".



Palikot zapowiedział też, że w środę przedstawi szczegółowe dokumenty związane ze sprawą. Dodatkowo przedstawił pismo, w którym zwraca się do warszawskiego urzędu skarbowego o "sprawdzenie poprawności informacji" podanych w jego oświadczeniu majątkowym. - Ja się rozliczam z podatków w Warszawie, dlatego też uznałem, że będzie to właściwy urząd do sprawdzenia tego, czy informacje przekazane w oświadczeniu majątkowym - tak kwestionowane przez dziennikarzy - są rzetelne czy nie - wyjaśnił.

Polityk zapewnił także, że dziennikarze nie mogli mieć dostępu do poufnej umowy sprzedaży akcji w Polmosie Lublin, choć powołują się na nią w artykule. - Informacje dziennikarzy "Dziennika", że na podstawie tej umowy sformułowali swoje zarzuty, są kuriozalne - stwierdził.

Palikot planuje wykorzystać umowę do procesu, który wytoczy dziennikarzom. Będzie się ubiegał o "najwyższe dopuszczalne w polskim prawie odszkodowanie" - 10 mln zł. Jak tłumaczył, na tyle "specjaliści" wycenili jego wizerunek.

Podziel się