Na pokładzie maszyny było 216 pasażerów (126 mężczyzn, 82 kobiety, siedmioro dzieci i jedno niemowlę) oraz 12 członków załogi (w tym trzech pilotów).
Agencja AFP podaje, że 80-ciu pasażerów zaginionego samolotu Air France to Brazylijczycy, 73 osoby to Francuzi, a 20 -
Niemcy. Wśród pasażerów było też dziewięciu Włochow, sześciu Amerykanów, pięciu Chińczyków, czterech Węgrów, po dwóch Polaków, Hiszpanów, Brytyjczyków, Marokańczyków i Irlanczyków, a także Angolańczyk, Argentyńczyk, Belg, Islandczyk, Norweg, Rumun, Rosjanin, Słowak, Szwed, Turek, Filipińczyk i Szwajcar.
Trwają poszukiwania Informacje, o której godzinie samolot wystartował i kiedy utracono z nim kontakt, są sprzeczne. Według francuskich źródeł rządowych, samolot wyleciał z Rio de Janeiro około północy czasu polskiego. Wieża kontroli lotów straciła z nim kontakt około 04.20 rano. Brazylijczycy twierdzą jednak, że ostatni kontakt z maszyną nawiązano 45 minut wcześniej, o 03.33.
Według brazylijskich sił powietrznych, samolot zaginął nad oceanem, w dużej odległości od brzegu. Maszyny poszukują samoloty wojskowe, które wystartowały z lotnisk z Brazylii i Afryki. Jak poinformował ambasador Francji w Senegalu, z Dakaru odleciał francuski samolot wojskowy. Zgodnie z harmonogramem lotu, airbus mógł znajdować się w chwili katastrofy na wysokości Wysp Zielonego Przylądka
Automatyczny sygnał i cisza Według informacji podanych podczas konferencji prasowej przez prezesa linii Air France, ostatni kontakt załogi samolotu z brazylijską kontrolą ruchu powietrznego miał miejsce około godziny 4 nad ranem. Następnie, o godzinie 4.14, samolot wysłał automatyczny sygnał o awarii systemu elektronicznego na pokładzie. Od tej chwili nie było żadnych wiadomości o losie maszyny i pasażerów. W chwili utraty kontaktu maszyna znajdowała się w rejonie frontu burzowego. Jak podają linie Air France, najprawdopodobniej w samolot trafił piorun.
Ekspert: Są pewne szanse Jeden z brazylijskich ekspertów twierdzi, że zaginiony samolot rozbił się ok. 300 km na wschód od wysp Fernando de Norohna na Atlantyku. Ekspert, Gustavo Adolfo Franco Ferreira, sądzi też, że jeśli pilot próbował wodować, to część pasażerów mogła przeżyć katastrofę.Woda w tym rejonie Atlantyku jest bowiem stosunkowo ciepła i rozbitkowie mogą w niej przebywać dłuższy czas.
"Żadnej nadziei"? Airbus miał wylądować w Paryżu o godz. 11.10 czasu polskiego. Rozmówca AFP na lotnisku w Paryżu mówi, że "nie ma żadnej nadziei" na uratowanie zaginionego samolotu. Francuskie Ministerstwo Transportu potwierdza, że Airbus nie może już być w powietrzu: do tej pory zużyłby całe paliwo. - Musimy przygotować się na najbardziej tragiczny scenariusz - powiedział minister Jean-Louis Borloo.
Szok na lotniskach Paryża i Rio de Janeiro Krewni ofiar od rana gromadzili się na paryskim lotnisku. Francuskie władze zapewniły już pomoc psychologiczną bliskim pasażerów. Na miejsce ma przybyć Nicolas Sarkozy.
Gdyby potwierdziło się, że doszło do katastrofy na morzu i nikt by nie przeżył uderzenia samolotu w wodę, to mielibyśmy do czynienia z największą tragedią w historii Air France.
Według strony brazylijskiej, samolot zaginął nad Atlantykiem. - Wszczęliśmy poszukiwania w pobliżu wyspy Fernando de Noronha - powiedział przedstawiciel sił powietrznych Brazylii.
00.00 - Samolot wylatuje z Rio de Janeiro.
03.33 - Według Brazylijczyków o tej godzinie urywa się kontakt z załogą. Jest to sprzeczne z informacjami podawanymi przez Air France.
04.00 - Maszyna wpada w turbulencje - podają linie Air France.
04.14 - Kontrolerzy odbierają automatyczny sygnał o awarii.
04.20 - Samolot znika z radarów, nie ma żadnego kontaktu z maszyną.
Numery telefonów dla rodzin pasażerów i załogi: dla telefonujących z Francji - 0 800 800 812 i dla telefonujących z zagranicy - 00 33 1 57 02 10 55.