Doniesienia te zdementował tygodnik "L'Espresso", wydawany przez ten sam koncern, co lewicowy, nieprzychylny Berlusconiemu
dziennik "La Repubblica".
"Il Giornale" odpowiedziało zaś: "Wszystko potwierdzamy".
Według relacji Laury Drzewickiej dziennikarzom tygodnika zależało na "pikantnych szczegółach" jej rzekomej relacji z premierem . Przyznała ona jednocześnie w rozmowie z gazetą, że prowadziła z nimi grę, by ich "sprowokować", i powiedziała, że miała z nim romans.
- Dziennikarze "L'Espresso" byli w szale. Chcieli wiedzieć wszystko, po prostu wszystko o erotycznych upodobaniach prezesa rady ministrów - powiedziała Drzewicka w wywiadzie zatytułowanym: "Gotowi byli mi zapłacić, by usidlić Berlusconiego".
Według jej relacji pytali również o to, czy widziała, "co Berlusconi robił" z minister do spraw równouprawnienia Marą Carfagną, czy dostrzegła u niego jakieś "szalone zachowania". Zadawali także pytania o dowody znajomości, sms-y, ewentualną biżuterię, jaką dostała od premiera.
W wydanej nocie redakcja "L'Espresso" oświadczyła, że kontakty z młodą Polką dotyczyły sesji fotograficznej i poinformowano ją, że nie otrzyma pieniędzy za udzielenie wywiadu, o jakie poprosiła.
"Il Giornale" potwierdziło zaś, że dysponuje dowodami rozmów wysłanników tygodnika z uczestniczką "Wielkiego Brata", gdyż zostały one nagrane.