Wszystko na to wskazuje, że blok operacyjny Mysłowickiego Centrum Zdrowia od poniedziałku przestanie działać. Wszystkie pracujące tam pielęgniarki złożyły wypowiedzenia z powodu bardzo niskich zarobków. Rozmowy ostatniej szansy, pomimo mediacji prezydenta nie przyniosły efektów.
Fot. Wojciech Królak / AG
Ambulans
- Wypowiedzenie skutkuje tym, że 31 maja wygasa umowa o pracę i tu jest potężny problem. Teraz czekam na cud, z którego będę wiedział co mam zrobić - mówił dziennikarzom prezes placówki Karol Zakrzowski. Cudu jednak nie było, jak powiedziała Radio TOK FM pielęgniarka oddziałowa Cecylia Urbańczyk, szef placówki miał "stracić zaufanie do kobiet i nie chciał podpisać aneksów do umów". Być może jutro rozmowy będą kontynuowane, ale wedlug kobiet, prezes Centrum nie wykazywał woli porozumienia. Pielęgniarki twierdzą, że zarabiają niewiele ponad tysiąc złotych na rękę. Mysłowickie Centrum Zdrowia jest spółką z.o.o. od niecałych dwóch miesięcy. Zostało przekształcone z dawnego Szpitala Miejskiego nr 1.