Lekarze i adwokaci, którzy razem z R. trafili za kratki, zaczynają "sypać". Odsłaniają przestępczy mechanizm działający od lat: lekarze w zamian za gigantyczne łapówki preparowali dokumentację medyczną, która pozwalała uniknąć więzienia najbardziej niebezpiecznym gangsterom i bogatym aferzystom - opisują obie gazety.
- R. jest tylko jednym z klientów. Miał nadzieję, że łapówka pozwoli mu uniknąć odsiadki. I mogę powiedzieć, że nie jest to najbardziej znane nazwisko pojawiające się w naszych aktach - tłumaczy "Dziennikowi" prokurator z Łodzi, znający sprawę.
Śledztwo zaczęło się wiosną 2007 od lekarzy. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", pośrednik - Konrad T. zeznał o skorumpowaniu Krzysztofa J., zastępcy ordynatora w Centrum Rehabilitacji "Stocer" w Konstancinie. Zarzuty postawiono dwóm lekarzom i zleceniodawcom.
Kluczowa postać: Konrad T. Kluczową postacią w śledztwie jest właśnie T., który - jak twierdzą śledczy - kontrolował ten układ. Opisują go jako drobnego biznesmena i aferzystę, po zawodówce. Został świadkiem koronnym.
W środowisko prawnicze wszedł przez adwokata, który go bronił sądzie i wkrótce inni adwokaci zaczęli "używać go" do "załatwiania spraw" swoich klientów. "Znane są też przypadki, że Konrad T. sam oferował 'usługi' (oszustom, gangsterom) - dotarcie do lekarzy, którzy wydadzą zaświadczenia pomocne w odroczeniu kary, przerwie czy warunkowym zwolnieniu" - podkreśla "Gazeta Wyborcza".
- Zasadniczym wątkiem tej sprawy jest tworzenie fałszywej dokumentacji medycznej - mówi "Gazecie" prok. Tarkowska. - Czyli przed nami uderzenie w środowisko lekarskie? - pyta dziennikarz "GW". - Dobre spostrzeżenie - odpowiada Tarkowska.
Prokuratura zabezpieczyła już dokumentację lekarską z wielu placówek w Warszawie, ale także z kilku innych miejscowości.
Wybuch w Lahaur, zginęło około 30 ludzi. Kliknij na zdjęcie, aby dowiedzieć się więcej: