Lwu R. zarzucono nakłanianie do wręczenia pieniędzy lekarzom

mm, bkg, PAP, Gazeta.pl
26.05.2009 , aktualizacja: 28.05.2009 15:03
A A A Drukuj
- Łódzka prokuratura postawiła znanemu producentowi filmowemu Lwu R. zarzut nakłaniania Konrada T. do wręczenia 400 tys. zł lekarzom, od których zależała decyzja o odroczeniu mu wykonania kary - donosi "Gazeta Wyborcza". - To absurd - mówi adwokat R.
Lew Rywin
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Lew Rywin
- Mój klient zaprzecza, nie kojarzy tej osoby [Konrada T. - przyp. red.], a dokumentacja medyczna powstawała latami, bo pan R. chorował - mówi mec. Piotr Rychłowski. Tymczasem - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - w środowisku warszawskiej palestry krąży plotka, że to właśnie Konrad T. został świadkiem koronnym i zeznaje m.in. przeciwko R.

Goniec ze znajomościami

Konrad T. jest ogniwem, które łączy 10 osób zatrzymanych i przesłuchiwanych w poniedziałek w Łodzi - pisze "Gazeta Wyborcza". Wśród nich jest Krystian S. ps. "Simon", syn znanego gangstera ze Śląska, od roku na warunkowym zwolnieniu. Sprawę od kwietnia 2007 roku prowadzi wydział ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji łódzkiej Prokuratury Apelacyjnej.

W jednej ze spraw Konrad T. posłużył się zaświadczeniem o urazie kręgosłupa wydanym w Centrum Rehabilitacji "Stocer" w Konstancinie. W kwietniu 2007 r. CBA zatrzymało jego dyrektora i jednego z lekarzy. Według prokuratury, "Simon" miał zapłacić za zaświadczenie lekarskie przez pośrednika - Konrada T.

Według różnych źródeł "GW", Konrad T. zajmował się pośredniczeniem w ubezpieczeniach albo pracował w kancelarii adwokackiej jako goniec i powoływał na znajomości w prawniczym światku. Jest dobrze znany warszawskim organom ścigania, m.in. z tego, że pomógł CBŚ w 2007 r. w przekazaniu 300 tys. zł łapówki prokuratorowi Krzysztofowi W., który powoływał się na wpływy w Prokuraturze Krajowej. Proces prokuratora W. niedawno się rozpoczął.

Lew R. zatrzymany

CBA zatrzymało Lwa R. wczoraj ok. 6.00 rano w jego domu w Konstancinie. Funkcjonariusze przeszukali dom R. Producent filmowy został przewieziony najpierw do centrali CBA w Warszawie, następnie do Prokuratury w Łodzi. Tam został przesłuchany. Wieczorem prokuratura postawiła mu zarzuty.

Lew R. w grudniu 2004 został skazany prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia oraz 100 tys. zł grzywny za udział w płatnej protekcji. W listopadzie 2006 został warunkowo zwolniony. Trwa obecnie proces lekarza, który wystawił R. m.in. zwolnienie z badań, od których zależało, czy pójdzie do więzienia czy nie. Sąd uznał, że nieobecność R. na tych badaniach była nieusprawiedliwiona, 76-lekarz twierdzi, że w zwolnieniu napisał prawdę.

Podziel się