- Udało nam się zaprosić bohaterkę spotu Platformy Obywatelskiej sprzed 2 lat, panią Anię - zapowiedział Michał Kamiński podczas niedzielnej konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w Chorzowie. Przed publicznością pojawiła się Anna Cugier-Kotka, aktorka i bohaterka najnowszego spotu
PiS. Gra w nim osobę rozczarowaną dotychczasową polityką rządu Donalda Tuska. Spindoktorzy PiS-u twierdzą jednak, że p. Ania naprawdę popiera partię Jarosława Kaczyńskiego.
Nie ujawni na kogo zagłosuje - Zdecydowałam się wziąć udział w konwencji, bo oburzyła mnie wypowiedź polityka PO, który wypowiedział się w moim imieniu, że jest przekonany, że ja zagłosuję na PO - tak Cugier-Kotka tłumaczy swój występ w Chorzowie w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Podkreśla, że jest rozczarowana i zawiedzona dwoma latami rządów Donalda Tuska. Według niej obietnice z kampanii nie są spełniane.
Czy to oznacza, że rzeczywiście teraz popiera PiS i zagłosuje na tę partię 7 czerwca w wyborach do Parlamentu Europejskiego? - Ja się nie deklaruję na kogo będę głosować. To moja prywatna sprawa i nie ujawnię tego - odpowiada stanowczo aktorka.
Sposób okazania niezadowolenia Należy więc postawić pytanie, po co przychodzi na konwencję wyborczą, jeśli nie jest zwolenniczką partii. - Na konwencjach jestem aktorką, która zagrała w spocie PiS - odpowiada w pierwszej chwili Cugier-Kotka, ale po chwili zaczyna tłumaczyć, że to jej projekt okazania niezadowolenia i po prostu wykorzystuje okazję, żeby się wypowiedzieć.
Zapewnia też, że nie dostaje za to pieniędzy i nie wyklucza swojego udziału w następnych konwencjach PiS-u.
Nie można jednak wykluczyć, że w działaniach aktorki jest element koleżeńskiej przysługi.
Jacek Kurski przyznał "Dziennikowi", że Cugier-Kotka jest jego znajomą i już dwa lata temu myślał, jak wykorzystać jej udział w spocie wyborczym PO.
Wyśniony scenariusz I teraz nadarzyła się okazja. - Położyłem się spać i... to było jak dotyk anioła. Przyśnił mi się spot - opowiadał dziennikarzom "Dziennika" Kurski.
Gazeta dotarła także do znajomych aktorki, która na co dzień pracuje jako kierownik produkcji w TV Puls. Oni nie wierzą w zmianę poglądów Ani. - Szok! Szczęka mi opadła. Myślę, że robi to tylko dla pieniędzy. Nie wierzę, by Anka miała takie poglądy - to reakcje znajomych.
- Nie mogę odpowiadać za to co mówią moi znajomi - komentuje reakcje znajomych aktorka. - Większość dzwoniła i nikt nie miał mi niczego za złe. Wręcz przeciwnie, dostawałam bardzo pozytywne komentarze - dodaje.
Jak czuje się jako twarz kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości? - Nie czuję się załamana, zdegustowana - odpowiada z uśmiechem.