- Nie sadzę żeby Libertas odebrał nam dużo. Biorąc pod uwagę poglądy lidera tej partii, Libertas powinien odbierać głosy Platformie, a nie nam - europoseł PiS Adam Bielan opowiadał w TOK FM o zbliżających się wyborach do Europarlamentu.
- Chcielibyśmy żeby nasz wynik był jak najbardziej zbliżony do wyniku z wyborów do Sejmu i Senatu - Bielan wyjaśnił na jaki wyborczy wynik w zbliżających się wyborach do Europarlamentu liczy PiS. Zdaniem posła, sukcesem będzie można nazwać każdy rezultat powyżej 30 procent.
- Wtedy dostaliśmy prawie 32 procent (...) mam nadzieję, że i tym razem tak będzie - tłumaczył. - Oznacza to około 15 mandatów - dodał.
Według ostatnich sondaży partia może liczyć na nieznacznie mniejsze poparcie. Z badań przeprowadzonych przez GfK Polonia 16 maja wynika, że partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na 14 mandatów.
Prowadząca Poranek TOK FM Janina Paradowska zarzucała rzecznikowi PiS, że nie jest politykiem europejskim i dużo lepiej porusza się w sprawach krajowej polityki. - W Parlamencie Europejskim czuje się bardzo dobrze - zapewnił poseł.
Dziennikarka dopytywała się co spowodowało niską frekwencję Bielana na posiedzeniach Europarlamentu. - To wynika przede wszystkim z rozmaitych obowiązków które uniemożliwiały mi udział w głosowaniach - tłumaczył poseł.
Polityk podkreślił, że jako wiceprzewodniczący Europarlamentu ma wiele dodatkowych, utrudniających mu codzienną pracę posła obowiązków.- Obowiązki wiceprzewodniczącego to choćby zastępowanie przewodniczącego przy okazji rozmaitych wizyt zagranicznych delegacji w Strasbugu czy Brukseli - dodał.
Umiarkowany sceptyk
Europoseł wyjaśnił swój stosunek do waluty euro. Bielan podkreślił swoje sceptyczne podejście do wspólnej waluty. - To nie jest dobry moment na wprowadzanie obcej waluty - przestrzegł.
Według posła "euro przeżywa spore kłopoty", a Polski rząd powinien wziąć pod rozwagę kłopoty z jakimi w tej chwili borykają się państwa, które wprowadziły euro. - Jeżeli spojrzymy na różnice stanu finansów publicznych w takich krajach jak Grecja i Niemcy i zobaczymy jak duże są różnice choćby w oprocentowaniu obligacji tych krajów to zobaczymy, że strefa euro trzeszczy - mówił.