"Nieprawdą jest..." Kataryna w liście do redakcji wylicza nieprawdziwe informacje zawarte w tekstach Sylwii Czubkowskiej i Roberta Zielińskiego "Czego boi się Kataryna" oraz Cezarego Michalskiego "Utracona cześć Kataryny".
"Nieprawdą jest, że moja fundacja w 2003 i 2004 r. szkoliła dziennikarzy kierowanej przez Roberta Kwiatkowskiego TVP", "Nieprawdą jest, że 'opowiadałam dziennikarzom, że gdybym działała bez osłony anonimowości, miałabym problem ze zdobywaniem kontraktów'" - napisała blogerka.
"Nieprawdą jest, że autorzy artykułu 'wielokrotnie zapewniali mnie w e-mailach i SMS-ach, że jeśli będę chciała potwierdzić ich wiedzę o mojej tożsamości, to mogę się u nich ujawnić. Jeśli nie, to nadal będę anonimową blogerką'" - pisze Kataryna. Blogerka zapewnia także, że informację, jakoby miała panikować w rozmowie na temat jej tozsamości są nieprawdziwe. "Nie odebrałam w biurze żadnego telefonu od osoby przedstawiającej się jako dziennikarz "Dz", nie miałam więc okazji z tego powodu spanikować" - zapewnia.
Cała treść sprostowania na stronie "Dziennika">> Kataryna kontra "Dziennik" "Dziennik" napisał: "Wiemy, kim jest Kataryna i ujawnił dane identyfikujące Katarynę. Według niej zrobił to
po nieudanym smsowym szantażu, w ramach którego w zamian za polubowne ujawnienie jej danych (czyli za jej zgodą) zostałaby w "Dzienniku" zatrudniona jako publicystka.
Decyzji o ujawnieniu informacji o Katarynie bronił redaktor naczelny "Dziennika" Robert Krasowki. - Mówicie, że nie mamy prawa ujawniać Kataryny. Otóż mamy (...). Jeśli zechcemy, każdego możemy ujawnić - napisał w
"Liście otwartym do obrońców Kataryny". Blogerka odpowiedziała na to stwierdzenie na
Kataryna.blox.pl>> SDP będzie interweniować? Możliwe, że sprawą ujawnienia tożsamości blogerki zajmie się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich - poinformował na swoim blogu Tomasz Szymborski, prezes śląskiego SDP. Jak dowiedzieliśmy się w SDP, w piątek odbędzie się debata w tej sprawie. Organizacja zastanowi się, czy zajmie oficjalne stanowisko.