Policja: Stoczniowcy zaatakowali pierwsi

mm, PAP
20.05.2009 , aktualizacja: 20.05.2009 22:56
A A A Drukuj
Policja interweniowała wobec manifestujących w Warszawie stoczniowców dopiero po ich ataku na barierki oddzielające od funkcjonariuszy - poinformował posłów z sejmowych komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka komendant stołeczny policji Adam Mularz.
Starcie policji z demonstrującymi stoczniowcami pod Salą Kongresową w Warszawie
Fot. HO REUTERS
Starcie policji z demonstrującymi stoczniowcami pod Salą Kongresową w Warszawie
Posłowie obu komisji wysłuchują informacji nt. szczegółów i zasadności użycia siły przez policję podczas manifestacji stoczniowców w końcu kwietnia w Warszawie. Posiedzenie zwołano na wniosek posłów PiS, uczestniczył w nim wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna.

- Jeśli występują jakiekolwiek wątpliwości odnośnie akcji policji podczas manifestacji stoczniowców w końcu kwietnia, niech rozstrzygnie je prokuratura - powiedział. A wątpliwości są, ponieważ policja i stoczniowcy przedstawiają odmienne wersje wydarzeń.

Manifestanci zaatakowali

Gdy manifestanci przerwali pierwszą linię barierek i zaatakowali, mimo ostrzeżeń policji, drugą ich linię, wówczas zbliżyli się do nich policjanci - twierdzi Adam Mularz z policji. - Zostało rannych kilku policjantów i zapadła decyzja o użyciu żelu pieprzowego - mówił. Zapewnił, że żel ten jest bezpieczny i nigdy nikt nie odniósł obrażeń w wyniku jego stosowania. - Po zamieszkach dwóch policjantów nadal pozostaje na zwolnieniach lekarskich - dodał.

Guzikiewicz: Nadmierne użycie siły

Obecny na posiedzeniu zastępca szefa "Solidarności" Stoczni Gdańskiej Karol Guzikiewicz ripostował, że ostrzeżenia policji nastąpiły dopiero po interwencji funkcjonariuszy. - Przepraszam policjantów, którzy zostali poparzeni i uderzeni kijami, ale ze strony policji było nadmierne użycie siły - powiedział.

Protest w Warszawie

29 kwietnia kilkuset związkowców protestowało przed stołecznym Pałacem Kultury i Nauki w obronie stoczni Gdańsk i swoich miejsc pracy. W tym czasie w PKiN odbywał się kongres Europejskiej Partii Ludowej. Stoczniowcy rzucali petardy, palili opony, spalili również kukłę przedstawiającą premiera Donalda Tuska.

Podczas manifestacji doszło do starć demonstrantów z policją. W wyniku starć poszkodowanych zostało ponad 25 osób, w tym pięciu policjantów. Według stoczniowców interwencja policji była brutalna. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek potępił działania policji. Specjalna komisja powołana przez komendanta głównego policji Andrzeja Matejuka uznała, że działania policjantów podczas demonstracji były zgodne z prawem, a użyte środki adekwatne do zagrożeń i zachowań osób, które łamały prawo.

Podziel się