Na biurko prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafił tajny raport w sprawie zaginionego przed ponad miesiącem szyfranta wywiadu wojskowego chorążego Stefana Zielonki. Dokument przygotowało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jak ustaliło radio RMF FM, chorąży leczył się na depresję. Chciał odejść ze służby, ale nie zgodzili się na to jego przełożeni.
RMF pisze, że Stefan Zielonka był służbom potrzebny, wywiadowi brakowało bowiem doświadczonych szyfrantów. Sięgnięto więc po sumiennego żołnierza z doświadczeniem z misji na Bałkanach. Problem w tym, że po likwidacji WSI chorąży dwa lata czekał na weryfikację. Złożył rezygnację, miał już prawa emerytalne, ale namówiono go na pozostanie w służbie.
Zielonka zgromadził na swoim koncie sporą sumę pieniędzy. Jak dowiedział się reporter RMF od dnia jego zaginięcia ta kwota nie została tknięta. Mężczyzna od lat był w separacji z żoną. Mieszkał z nią w jednym domu, w osobnych pokojach zamykanych na klucz. Kobieta także pracuje dla wywiadu wojskowego.
Rewelacje na temat zaginionego szyfranta publikuje też dzisiejszy "Dziennik". Gazeta pisze, że są możliwe dwa scenariusze - że szyfrant nie żyje lub wyjechał z kraju, bo od dawna współpracował z obcym wywiadem. Czytaj więcej tutaj>>