Wałęsa i Mazowiecki o polityce ze studentami w Krakowie

zaw
19.05.2009 , aktualizacja: 19.05.2009 18:03
A A A Drukuj
- Chcę was zdenerwować, żeby podnieść frekwencję w wyborach - tak Lech Wałęsa tłumaczył swoje związki z Libertasem podczas spotkania ze studentami na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tadeusz Mazowiecki skupił się na przeszłości: - Zdaliśmy wtedy egzamin - wspominał wybory 4 czerwca 1989 roku.
Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa w Krakowie
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa w Krakowie
Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki odpowiadali dzisiaj na pytania studentów w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

We wstępie do dyskusji Wałęsa przypomniał, że to Polacy wybili zęby sowieckiemu niedźwiedziowi. Dodał, że mur berliński jest wielką hańbą i nie można go porównywać z naszą walką. - Dezerterom chcecie pomniki stawiać - dopytywał się Wałęsa. Według niego Niemcy, którzy uciekali na drugą stronę zostawiali ziemię sowietom.

Wałęsa: Chcę wszystkich zdenerwować

Potem rozpoczęła się sesja pytań z sali. - E tam - w ten sposób Wałęsa skwitował słowa studenta, który mówił, że on i Mazowiecki są wielkimi bohaterami.

Studenci pytali o przyszłość i o przeszłość. Chcieli wiedzieć co można zrobić, żeby więcej ludzi poszło do wyborów.

- Za mało jest w tej kampanii jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji, która byłaby nagłaśniana przez telewizję. Są kłótnie partyjne - ocenił kampanię wyborczą Tadeusz Mazowiecki. Wałęsa jak zwykle zaskoczył i z pełną powagą oświadczył, że chce wszystkich zdenerwować, dlatego ostatnio zadaje się z Libertasem. - Żebyście się uaktywnili, zagłosowali przeciwko - dodał prezydent.

- Frekwencja musi być większa, bo inaczej byłoby to dla nas kompromitujące - zaapelował jeszcze były premier.

Mazowiecki: w polityce dużo jadu i nienawiści

Wspominając zmianę systemu w Polsce Tadeusz Mazowiecki podkreślił, że nie udało się nam życie polityczne. - Nie jest pozbawione jadu i nienawiści - dodał były premier. Nie chciał wskazać jednej rzeczy, którą by zmienił w tamtym czasie, bo to według niego byłaby loteria. - Teraz mam inną wiedzę - wyjaśnił Mazowiecki.

Wałęsa natomiast powiedział, że przede wszystkim zwinąłby sztandary Solidarności, maksymalnie uwłaszczyłby naród i wprowadził prezydenckie dekrety.

Na dalsze pytania Wałęsa również reagował emocjonalnie. Kiedy jeden ze studentów chciał się dowiedzieć o pieniądze z Libertasu, były prezydent głośno parskał.

- Chce osłabić w ten sposób Moskwę - odpowiedział Wałęsa o motywy współpracy z Ganleyem. - Robię to, w co wierzę i robię to uczciwie - przekonywał były prezydent. Dodał też, że chce, żeby Unia Europejska była kontrolowana, a nie tylko siedziała na pieniądzach. To stwierdzenie zbliża go jednak w poglądach z programem Libertasu. Mówiąc o pieniądzach powiedział, że dostaje je za swoją pracę. - Ja muszę gdzieś zarobić, biorę tam gdzie płacą - dodał Wałęsa.

Przyznał, że zgadza się z Ganleyem w sprawie diagnozy sytuacji w Unii Europejskiej, ale nie odnośnie sposobów leczenia. - Będę robił swoje, bo taki charakter mam - zakończył Wałęsa.

Podziel się