Kataryna: Jeśli Czuma mnie pozwie, jestem gotowa się ujawnić

opr. awe
18.05.2009 , aktualizacja: 18.05.2009 13:02
A A A Drukuj
Tajemnicza blogerka Kataryna jest gotowa się ujawnić. Poinformowała o tym w ostatnim wpisie na swoim blogu. Za decyzją Kataryny stoi ostatnia awantura z udziałem ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy. Blogerka stawia jednak warunki. Chce mieć m.in. pewność, że Czuma rzeczywiście ją pozwie.
Andrzej Czuma
Fot. Robert Kowalewski / AG
Andrzej Czuma
Kataryna - popularna blogerka polityczna słynie z tego, że ukrywa swoją tożsamość. Konflikt z ministrem sprawiedliwości Andrzejem Czumą skłonił ją jednak, by zrezygnować z anonimowości. - Być może afera z Czumą to lekcja warta ceny jaką trzeba za nią zapłacić, żeby się pozbyć złudzeń - tłumaczy Kataryna na swoim blogu . Autorka zapowiada, że jest gotowa sądzić się z ministrem sprawiedliwości. Stawia jednak warunki.

- Tym razem muszę mieć stuprocentową pewność z kim mam do czynienia, a zatem korespondencja musi przyjść z oficjalnego adresu ministra sprawiedliwości i być przez niego podpisana imieniem i nazwiskiem, żeby nikt się potem nie mógł wykręcać, że nie zna sprawy i nie ma z nią nic wspólnego. Po drugie, muszę mieć pewność, że minister naprawdę chce mnie pozwać i że to zrobi - napisała Kataryna.

- Nigdy nie miałam poczucia, że anonimowość zwalnia od odpowiedzialności za słowo przed tym kto tym słowem został skrzywdzony, nie wydaje mi się żebym nadużywała wolności słowa, nie sądzę, że nadużyłam jej tym razem - twierdzi.

Kilka dni temu Krzysztof Czuma, syn ministra wrócił się do administracji serwisu blogowego Salon24.pl o usunięcie wpisu z blogu Kataryny oraz o ujawnienie danych osobowych autorki "w celu skierowania pozwu sądowego". Kataryna, której notka tak bardzo oburzyła Czumów, stwierdziła, że czuje się zastraszana i uciszana.

Czuma o "wrednych babach": To jest łagodny język

Dziś rano w RMF FM Andrzej Czuma był pytany o język, jakiego pod adresem blogerów użył jego syn, Krzysztof Czuma. Syn ministra powiedział o autorach blogów, że są "s...synami" i "wrednymi babami". - Z tego co mi powiedziano i przyniesiono wydruk z tych wypowiedzi blogerów, rozmaitych forów - to jest łagodny język. Tam się używa wulgarnego, ulicznego języka i to anonimowo - mówił.

Czuma podkreślił, że jego syn prowadząc korespondencję z blogerami występuje we własnym imieniu, choć jak zaznaczył "podoba mu się, że (syn- red.) go broni".

Podziel się