"Dziennik" twierdzi, że w związku z wizytą w Gdańsku Ganley specjalnie zmienił harmonogram paryskiej konwencji Libertas, na której ma wystąpić Wałęsa. Według informacji gazety były prezydent 20. rocznicę wolnych wyborów spędzi właśnie tam wraz z prominentnymi działaczami partii Libertas.
Lech Wałęsa pytany, jakie są jego plany na 4 czerwca, odpowiedział, że będzie "na pewno w Krakowie, jeśli premier będzie sobie tego życzył".
- Oczywiście potem, w zależności od tego co ustalimy, będziemy realizować. Choć wprawdzie mi premier trochę podpadł, bo powiedział, że nie mówiłem mu o tym, że spotkam się z Ganleyem i tutaj musimy ustalić, bo ja nie kłamię - zaznaczył b. prezydent.
- Po raz pierwszy premier ma u mnie krechę - dodał. - Zostałem zaproszony, ale po tej teraz akcji, jak i po tym jak premier powiedział nie do końca prawdę, to się zastanawiam, czy premier chce - mówił.
Powiedział, że o swojej obecności na zjeździe Libertas w Rzymie na początku maja poinformował szefa rządu pod koniec kwietnia podczas kongresu Europejskiej Partii Ludowej w Warszawie.
- Do tej pory nie mam żadnych ustaleń na ten dzień. Cały ten tekst jest kłamstwem. Przysięgam na wszystkie świętości - powiedział Wałęsa.
Na łamach "Dziennika" zachowanie ojca tłumaczy w wywiadzie Jarosław Wałęsa. Twierdzi, że Lech Wałęsa Libertasu nie popiera, a "przegięciem" byłoby dopiero pojawienie się byłego prezydenta na billboardach tej partii.
Według "Dziennika" 4 czerwca rano Wałęsa pojawi się na Wawelu, ale zaraz potem uda się do Gdańska, gdzie razem z Ganleyem i kilkunastoma najważniejszymi kandydatami Libertasu z całej Europy odda hołd zamordowanym stoczniowcom. Wieczorem odleci prywatnym odrzutowcem Irlandczyka do Paryża.