Sanepid nie mówi, kto jest zagrożony wirusem. Bo są nowe procedury

Małgosia Agaciak, TOK FM, PAP
15.05.2009 , aktualizacja: 15.05.2009 17:12
A A A Drukuj
Sanepid nie zawiadamia pasażerów, którzy lecieli samolotem z mężczyzną chorym na świńską grypę. Ci, którzy 12 maja wracali do Polski z Meksyku, Kanady i ze Stanów Zjednoczonych przez Monachium lotem o numerze LH3326 /12 muszą się obserwować. Procedury są inne, niż kilkanaście dni temu, gdy wirusa AH1N1 wykryto u kobiety z Mielca.
Szpital zakaźny
Fot. Robert Kowalewski / AG
Szpital zakaźny
Tym razem Sanepid nikogo nie informuje, nie dociera do pasażerów samolotu, którym leciał chory - Wszystko dlatego, ze niemiecki przewoźnik nie dostarczył pełnych danych - tłumaczy Magdalena Odrowąż-Mieszkowska z wrocławskiego sanepidu. - Na liście jest 60 osób. Mamy tylko imię, nazwisko i numer fotela , na którym siedział pasażer. Nie jesteśmy w stanie nikogo zawiadomić - dodaje Mieszkowska.

Pasażerowie o wszystkim mają się dowiedzieć z mediów a szczegółowe informacje znaleźć w internecie na stronach sanepidu. Gorzej, jeśli ktoś nie ma internetu, nie słucha mediów, albo nie rozumie języka polskiego. W tej sytuacji sanepid rozkłada ręce : - Nie ma możliwości innego dotarcia do pasażerów. Musimy liczyć na ich czujność - kwituje Mieszkowska .

Jeśli jednak ktoś wie, że leciał tym samolotem, a w ciągu siedmiu dni zachoruje - natychmiast powinien zgłosić się do najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej.

Drugi przypadek świńskiej grypy w Polsce

Wczoraj grypę potwierdzono u 42-letniego mężczyzny, który przyleciał we wtorek do Wrocławia ze Stanów Zjednoczonych, z przesiadką w Monachium. W USA przebywał dwa miesiące. Następnego dnia, po wystąpieniu objawów grypopodobnych, zgłosił się do szpitala. W czwartek potwierdzono, że w jego organizmie wykryto wirusa.

Nadzorem kliniczno-epidemiologicznym objęto sześć osób, które miały styczność z mężczyzną. W Polsce mężczyzna miał kontakt z: trzema osobami z rodziny, kolegą i dwoma pracownikami służby zdrowia.

Najgorsze mogło jeszcze nie minąć

Za wcześnie jeszcze na odprężenie w kwestii grypy A/H1N1 - ostrzegła w piątek szefowa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Margaret Chan, nazywając tę chorobę kryzysem z możliwymi globalnymi implikacjami.

Sygnały, że epidemia nowej grypy słabnie w swym "epicentrum" w Ameryce Północnej nie oznaczają, że najgorsze już minęło - podkreśliła Chan. Dodała, że nie ma żadnej pewności, iż utrzyma się obecny "częściowo uspokajający obraz".

Liczba zachorowań na grypę A/H1N1 przekroczyła 7,5 tys. w 34 krajach. Choroba ta zabiła dotąd 65 ludzi.

Podziel się