Redakcja "Wiadomości" odgryza się "Dziennikowi" za Libertas

- Zasada jest taka: Libertas musi pojawić się na każdej z pierwszych sześciu stron gazety - tak redakcja "Wiadomości" TVP w liście otwartym skomentowała czwartkowe wydanie "Dziennika". Oskarżana o promowanie partii Ganleya redakcja TVP oskarża o to samo "Dziennik". - Bzdura, ale dowcipna - komentuje list wicenaczelny dziennika.
Pełna treść listu otwartego redakcji "Wiadomości" TVP - przeczytaj >>

Dziś wzmianki o partii Ganleya znalazły się na sześciu pierwszych stronach "Dziennika". Kierownictwo "Wiadomości" (w niepodpisanym nazwiskami liście rozsyłanym przez rzecznika TVP) zwróciło uwagę na "dziwnie częstą" obecność partii w artykułach gazety. Jak czytamy w liście - rewelacje dotyczące "Dziennika" - przekazał reporterom TVP "jeden z dziennikarzy gazety". - Nie chcieliśmy dawać wiary doniesieniom anonimowego informatora. Okazuje się jednak, że ostatnie artykuły w "Dzienniku" mogą nie być jednostkowym wydarzeniem, lecz zaledwie początkiem szerszej kampanii - czytamy w liście przysłanym do nas prze z TVP.

Reporterzy wytykają "Dziennikowi" identyczne zarzuty, które wczoraj gazeta postawiła pod adresem telewizji (w artykule "Telewizja Farfała telewizją Libertas").

Podkreślają, że w dzisiejszym numerze "wolną od Libertas jest dopiero siódma strona gazety". - Partii tej poświęcono w sumie aż pięć artykułów, dwie ramki tekstowe, dwa wywiady i jeden komentarz - wymieniają autorzy listu. - A mowa o zaledwie jednym wydaniu gazety - dodają.

"Wiadomości" spłacają dług wobec kolegów z "Dziennika"

- W prywatnych rozmowach dziennikarze "Dziennika" zapewniają nas, że "takiej kampanii w ich gazecie jeszcze nie było - zespół TVP cytuje rzekome wypowiedzi dziennikarzy "Dziennika". Jeden z informatorów miał poinformować, że dziennikarze "Dziennika" mogą o Libertas pisać wszystko "byleby nazwa partii pojawiała się na łamach jak najczęściej".

Powodem napisania listu ma być, jak piszą, wyrażenie solidarności z kolegami z redakcji "Dziennika" oraz zachęcenie ich do "zrezygnowania z udziału w akcji promowania partii Libertas".

- . Chcemy (...) wyrazić solidarność z naszymi kolegami - dziennikarzami z redakcji "Dziennika" - i zachęcić ich do przeciwstawienia się możliwym naciskom oraz zrezygnowania z udziału w akcji promowania partii Libertas na łamach "Dziennika" za wszelką cenę. Tym bardziej, że ostatnio oni bronili niezależności dziennikarzy "Wiadomości". Dziś przyszedł czas, aby spłacić ten dług - czytamy w liście.

Przypomnijmy, że 13 maja w "Dzienniku" zasugerowano, że TVP stała się stała się "sprawną machiną promocyjną komitetu wyborczego Libertas". - Zasada jest taka, że Libertas musi się pojawić w każdym materiale o wyborach - dziennikarz gazety powoływał się na reportera "Wiadomości". Dziś w ten sam sposób "Wiadomości" odniosły się do publikacji "Dziennika", w którego dzisiejszym wydaniu rzeczywiście artykuły na pierwszych sześciu stronach są związane z partią Libertas.

Dziennik: To bzdura, ale dowcipna

Redakcja "Dziennika" nie potraktowała listu "kolegów z Wiadomości" poważnie - To oczywista bzdura To trochę jakby mówić, że opisując interesy Waldemara Pawlaka promowaliśmy właśnie jego. Bzdura, ale dowcipna - śmieje się z listu zastępca naczelnego "Dziennika" Michał Karnowski.