Dziś w Katowicach odbyła się debata "jedynek" list PO i
PiS-u na Śląsku. Buzek w początkowej, krótkiej prezentacji podkreślał głównie korzyści, jakie na obecności w UE odniósł Śląsk. Dzięki aktywności naszych europosłów, Śląsk zaistniał w świadomości UE .Pokazano też, że węgiel może być surowcem energetycznym na następne dziesięciolecia - mówił.
Z kolei Migalski we własnej prezentacji nie powiedział nic o Unii, podkreślił tylko, że cieszy się, że doszło do debaty, a sztaby zdołały ze sobą współpracować oraz że na Śląsku być może tylko PiS i PO zdobędą mandaty. - Spierać się i konkurować z premierem Buzkiem to przyjemność - dodał.
Migalski: Polska ekipa w PE powinna walczyć Jak wygląda bilans korzyści i strat Polski po pięciu latach obecności w Unii? Według Buzka, udało się wiele osiągnąć - w PE głównie tym, którzy nastawili się na współpracę w ramach swoich frakcji. - W europarlamencie nie chodzi o gładkie słowa, ale o skuteczność: załatwianie konkretnych spraw dla Polski. A robić to można tylko wpływając na wielu, nie na mniejszość - stwierdził.
Zdaniem Migalskiego, na obecności w UE Polska zdecydowanie zyskała: - Po pięciu latach ten bilans jest po prostu pozytywny, choć nie oznacza to, że nie było błędów.
Jak dodał, świetnym przykładem na udane działanie pond podziałami jest Partnerstwo Wschodnie, które popiera zarówno PO, jak i PiS. Drugą udaną akcją jest przekonywanie partnerów z UE do solidarności, zwłaszcza - energetycznej. Migalski podkreślił jednak, że jest to ciągle sprawa niezakończona i polska ekipa w PE powinna w następnej kadencji o to walczyć. - Przekonywać, byśmy byli traktowani tak, jak partnerzy - dodał. Podkreślił, że ma nadzieję, iż politycy PO myślą tak samo.
Buzek: Nie można tupać nogą Co z obawami "starej" UE - sprawdziły się? Migalski: - Moim zdaniem, nie. Obie strony dążyły do integracji z pewnymi obawami. Tak jest zawsze, gdy spotykają się trochę różne światy. Nie żebyśmy byli gorsi, ale przez 40 lat panował u nas zbrodniczy ustrój, odcinający nas od reszty Europy. Ale przez te pięć lat obie strony pozbyły się przesądów: okazało się, że ani my nie mamy wad, które nam przypisywano, ani stara Unia nie ma tych zapędów, które część polskich wyborców tam lokowała.
Buzek: - Zawsze są obawy, gdy UE się rozszerza. Obawy, które się później nie sprawdzają. Nie oznacza to jednak, ze można rozszerzać się w nieskończoność. Europie potrzebna jest przede wszystkim integracja i otwarcie na siebie nawzajem, byśmy mogli stworzyć prawdziwą siłę, która płynie ze wspólnoty. - Podał też przykład obaw, które okazało się nieuzasadnione: polskie rolnictwo nie tylko nie upadło, ale zdobyło unijny rynek. - Wspólna siła wymaga jednak negocjacji. Nie można tupać nogą. To samo z wetem: używanie go pokazuje, że kraj jest osamotniony. Otwartość i systematyczne przekonywanie świadczą o sile Polski, dlatego udało nam się przekonać do Partnerstwa Wschodniego i do odrzucenia szkodliwej dyrektywy, zgodnie z którą od każdego programu komputerowego trzeba by odprowadzać pieniądze - dodał.
- Unia to nie dobry wujek i ciocia Marysia. O swoją pozycję trzeba się bić - oponował Migalski. Dodał, że weto jest czasem niezbędne: - W momencie, gdy uznaliśmy, ze zostajemy na placu boju sami, trzeba mieć w rękawie tego ostatniego asa. Pokazać, że nie można zgadzać się na coś, co narusza nasze interesy narodowe. - Jak dodał chodzi zwłaszcza o sprawy energetycne, np. Rurociąg Płn. -Warto czasem stosować weto, bo to są sprawy życia i śmierci - dodał. - Ta sprawa jest blokowana. Potrzeba nam jednak nie weta, ale wspólnej polityki zagranicznej oraz reprezentowania interesów UE wobec Rosji - odpowiedział Buzek.
Buzek za Lizboną, Migalski za Niceą Kandydaci nie zgadzają się też ws. Traktatu z Lizbony. Według Buzka, jeśli nie zostanie przyjęty on, silne kraje będą mogły dogadywać pomiędzy sobą, zamiast w ramach całej Wspólnoty. - W ramach Traktatu Lizbońskiego będziemy wspólnie ustalali pewne decyzje dotyczące także polityki zagranicznej (...), jak np. negocjacje energetyczne z Rosją, to jest dla nas niezwykle ważne i zmieni zupełnie nasze relacje np. z Rosją czy innymi krajami - przekonywał Buzek.
Zdaniem Migalskiego, Traktat ma swoje zalety i wady. - Uważam, że Traktat Nicejski jest dla nas po prostu korzystniejszy - powiedział Migalski. Dodał, że najbardziej irytuje go formuła przyjęcia Traktatu Lizbońskiego i przypadek Irlandii: - Po, w sumie niewielkich, zmianach Irlandczycy zostali - powiem brutalnie - zmuszeni do powtórnego głosowania tej materii. Wydaje mi się, że jest to jakieś złamanie demokracji, jakieś niepokojące zjawisko.