Według gości radia TOK FM, obecność Lecha Wałęsy na kongresie kontrowersyjnej partii Libertas nie przystoi symbolowi Solidarności. - Wałęsa to ego plus elementy finansowe - mówił Tomasz Lis.
- Spora cześć mojej dorosłej biografii jest związana z tym człowiekiem. Znałem go jeszcze w opozycji demokratycznej. Byłem z nim na strajku sierpniowym w stoczni w 1980 r., broniłem go w mediach przed nikczemnymi atakami - opowiadał na antenie TOK FM Tomasz Wołek. Wołek podkreślał, że ostatnie poczynania Wałęsy wywołały w nim jedynie odczucie "ogromnej przykrośći".
Wszyscy komentatorzy zgodzili się, że decyzja Wałęsy o wyjeździe na kongres Libertas była błędem.
Zdaniem Wiesława Władyki, polityk po raz kolejny "uaktywnił, ulegitymizował i wprowadził do studiów telewizyjnych i radiowych ludzi, którzy - wydawało się, że - są skrachowani politycznie".
Aleksander Smolar prezes fundacji Batorego podkreślał, że Wałęsa "znów stał się Bogiem". - Tak jakbyśmy zapominali o tych różnych szkodach, które on wyczyniał, (...) napompowaliśmy jego ego - uważa. - Wałęsa znów stał się bohaterem i znów poczuł się bezkarnie - dodał.
Najmocniej o byłym prezydencie wypowiedział się Tomasz Lis. - Obawiam się, że ta najprostsza analiza pod tytułem napompowanie ego do granic wytrzymałości plus elementy finansowe może być prawdziwa - skwitował.