- Poznałem pana Ganleya i jego diagnozy Europy i Świata naprawdę są mi bliskie, właściwie takie same. Różnimy się trochę z leczeniem. Ja jestem w oficjalnych strukturach Unii Europejskiej i tu próbuje zmieniać tę Europę - powiedział Wałęsa.
- Natomiast nie można mnie szufladkować do żadnej partii. Nie jestem z tą partią, ani z innymi. Jestem wolnym człowiekiem, który szuka wszędzie najlepszych rozwiązań - dodał.
Na początku maja Wałęsa był gościem międzynarodowego zjazdu Libertas w Rzymie. Były prezydent wygłosił tam przemówienie, w którym chwalił m.in. lidera Libertas Declana Ganleya. - Ten szef ma intelekt, ten szef ma pomysły, ja temu szefowi uwierzyłem - mówił wówczas Wałęsa.
O samej partii powiedział: "Widzę miejsce dla was. Jest miejsce w Europie dla różnych pomysłów. Za mało ludzi chodzi na wybory, programy są niedobre, za duża biurokracja, więc w diagnozie waszej ja się zgadzam". Wtedy wystąpienie Wałęsy zostało zakłócone przez kilka osób znajdujących się na sali. Tym razem odbyło się bez protestów.
Według doniesień medialnych, były prezydent miał za swój wykład w Rzymie dostać od Ganleya 100 tysięcy euro. Wystąpienia Wałęsy na konwencjach Libertasu budzą mieszane uczucia polityków. Szczególnie, że bierze za to pieniądze.
- Uczestnictwo Wałęsy w tej konwencji to złamanie wizerunku; Wałęsa kieruje się względami finansowymi - uważa minister spraw zagranicznych
Radosław Sikorski.
Grzegorz Dolniak z PO usprawiedliwia Wałęsę. Jego zdaniem b. prezydent wykorzystuje takie spotkania do głoszenia swoich pomysłów na sposoby urządzenia Europy.