- W wyniku kryzysu, wzrasta liczba zawiadomień o nielegalnym oprogramowaniu zainstalowanym w firmach, które zwalniają ludzi - mówi Krzysztof Janiszewski, z firmy
Microsoft. Liczba zgłoszeń wzrosła, aż o 50% w porównaniu do roku poprzedniego. - Większość tych zgłoszeń, rzeczywiście pochodzi od zwolnionych pracowników - dodaje Mikołaj Słowiński z Business Software Alliance. Analitycy BSA przewidują, że wzrost liczby zawiadomień będzie postępował. Dane na ten rok wskazują, że 56% oprogramowania zainstalowanego na komputerach w Polsce, jest oprogramowaniem pirackim. W związku z rosnącą liczbą zgłoszeń od zwalnianych pracowników firm może się okazać, że w przyszłym roku ten wskaźnik wyniesie jeszcze więcej.
Najwyższy poziom piractwa na świecie odnotowano w Gruzji, gdzie aż 95% z zainstalowanych programów to nielegalne kopie. Niechlubne pierwsze miejsce w Unii Europejskiej zajmuje Bułgaria, gdzie skala piractwa wyniosła 69%.
Kraj z najniższym wskaźnikiem piractwa to Stany Zjednoczone, w których tylko 20% programów pochodzi z nielegalnych źródeł. W Unii Europejskiej pierwsze miejsce zajmuje Luksemburg, w którym jest tylko o 1% wiecej nielegalnych programów niż w USA.
Polska znajduje się na 17 miejscu w UE, a za nią znajdują się tylko
Grecja, Rumunia i Bułgaria. Szkody poniesione przez producentów w kraju wzrosły o 12% i wynoszą 648 mln dolarów. Mogłoby się wydawać, że nasz kraj przoduje, jeżeli chodzi o straty poniesione przez producentów. Jak się jednak okazuje, takie kraje jak Niemcy czy Wielka Brytania pomimo niskiej skali piractwa, która wyniosła w obydwu państwach 27%, wygenerowały o wiele większe straty dla producentów, o łącznej wartości ponad 4 mld dolarów.
Business Software Alliance, która przygotowała raport, jest organizacją reprezentująca producentów oprogramowania i sprzętu komputerowego. Członkami BSA są takie firmy jak: Microsoft,
Apple, Intel, Adobe.
Serwis policyjni.pl poleca: Napastnicy na skuterach