Kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego postanowiła zrezygnować z obsługi kelnerskiej - informuje TVP Info. Wprawdzie nie dotyczy to samego prezydenta i jego gości, ale ministrów już tak.
- W Kancelarii trwa szukanie możliwości obcięcia wydatków. W wyniku rządowych cięć mamy bowiem mniej pieniędzy. Na pierwszy ogień mają pójść właśnie kelnerzy - mówi serwisowi urzędnik z Kancelarii Prezydenta.
Kelnerzy nie będą już obsługiwać prezydenckich ministrów.
Tegoroczny budżet kancelarii prezydenta wynosi 159,7 mln zł. Jest tak samo wysoki jak w zeszłym roku. Miał być wyższy o 29 mln zł, ale Sejm szukając oszczędności postanowił obciąć go. Poprawkę zmniejszającą budżet kancelarii zgłosił szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Zdaniem posłów Prawa i Sprawiedliwości, poprawka ma charakter polityczny i godzi w możliwość funkcjonowania Kancelarii.
Zwolnienia kelnerów to jednak nie pierwsze oszczędności administracji Lecha Kaczyńskiego. Po ujawnieniu, że kancelaria sama kupuje alkohol w małych buteleczkach - jej urzędnicy tłumaczyli, że tak jest o połowę taniej niż gdyby powierzyła sprawę zakupów firmie cateringowej. Jednak jak sprawdziliśmy, to akurat złudna oszczędność - bo kupowanie miniaturek zamiast dużych butelek podraża zakup o połowę.
Ostatnio głośno było też o sprawie gadżetów kupowanych przez kancelarię. W ciągu ostatniego półtora roku kancelaria przeznaczyła ponad 300 tysięcy złotych na zakup piór i długopisów. Wyroby służą jako prezenty m.in. dla członków zagranicznych delegacji. - To szalone kwoty. Budżet Kancelarii Prezydenta powinien zostać zmniejszony - komentował wtedy wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski.