- Skromność nie pozwala, ale większość mówców chwaliła tę polsko- szwedzką inicjatywę. Chwalą już ją media zachodnie, myślę, że możemy powiedzieć, że to jest dzień polskiego sukcesu w UE, dzień, w którym po raz pierwszy cała UE uchwaliła, zatwierdziła polską inicjatywę - powiedział na konferencji prasowej Sikorski.
Partnerstwo Wschodnie to polsko-szwedzka inicjatywa zacieśnienia współpracy Unii z jej wschodnimi sąsiadami. Piątkowe spotkanie unijnych przywódców oraz szefów państw, które będą objęte programem był inauguracją inicjatywy.
Sikorski zaznaczył, że w najbliższych miesiącach inicjatywa znajdzie "praktyczny wyraz" w projektach Komisji Europejskiej. Podkreślił, że Partnerstwo już ma zapewnione co najmniej 600 mln euro finansowania. Zaznaczył, że to dopiero początek, bo kolejne środki będą dorzucane przez instytucje międzynarodowe oraz przez kraje członkowskie.
"Jeśli nie będziemy eksportować stabilności, zaimportujemy niestabilność" UE zaprosiła do stolicy Czech Armenię, Azerbejdżan, Gruzję, Mołdawię, Ukrainę i Białoruś. Unia dąży do zawarcia z każdym z krajów Partnerstwa układu stowarzyszeniowego. Ponadto celem jest wielka strefa wolnego handlu, a także - w dalszej perspektywie - liberalizacja przepisów wizowych.
UE deklaruje wolę wspierania reform w krajach Wschodu. - Jeśli nie będziemy eksportować stabilności, zaimportujemy niestabilność - powiedział premier Szwecji Fredrik Reinfeldt.
- Coś, co jeszcze rok temu było pomysłem, było tylko zapisem w konkluzjach Rady Europejskiej, dzisiaj jest oficjalnym projektem całej UE i sześciu krajów partnerskich - cieszył się minister Sikorski.
Nieobecność szefów państw Pytany o nieobecność na szczycie kilku przywódców największych krajów UE, powiedział, że zwołanie w jednym czasie i miejscu ponad 30 szefów państw europejskich jest bardzo trudne. Na szczyt do Pragi nie przybył premier W. Brytanii Gordon Brown, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, ani szefowie rządów Włoch, Hiszpanii i Austrii.
- Znamy powody; niektóre kraje nie były entuzjastyczne co do zaproszenia niektórych przywódców państw partnerskich i stąd inicjatywa, by szczyt odbywał się raczej na poziomie rządowym - mówił minister.
Początkowo do Pragi miał przybyć prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, jednak ostatecznie wysłał swojego przedstawiciela, wicepremiera Uładzimira Siemaszkę. Zdaniem Sikorskiego Partnerstwo stwarza Białorusi szansę na skorzystanie z "dobrodziejstw polityki sąsiedztwa" oraz daje możliwość wejścia "w orbitę wartości europejskich". Szef polskiej dyplomacji powiedział, że tydzień temu spotkał się z przedstawicielami opozycji białoruskiej, która wyraziła poparcie dla tego programu.
Nie chcą na kolację z eurosceptykiem? Część przywódców na unijny szczyt nie przyjechała a część wyjedzie przed czasem. Jak wynika z nieoficjalnych informacji
radia TOK FM, niektórzy prezydenci i premierzy nie wzięli udziału w kończącej szczyt kolacji. A to dlatego że wydawał ją eurosceptyczny Vaclav Klaus. Według TOK FM, również premier Donald Tusk z tego powodu nie skorzystał z zaproszenia prezydenta Czech. Na kolacji Polskę reprezentował szef polskiego MSZ. Nieoficjalnie politycy z otoczenia polskiego premiera mówili nam, że nieobecność Tuska na kolacji nie była "manifestacyjna". Polacy nieoficjalnie przyznawali, że kilku innych przywódców nie chciało się spotykać z Klausem z powodu jego eurosceptyzmu.
W kolacji nie wzięli udziału niemiecka kanclerz Angela Merkel oraz premier Francji Francois Fillon. Posiłek z Klausem zjedli natomiast szef unijnej dyplomacji Javier Solana i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
Prezydent Klaus zwleka z podpisaniem - reformującego unię - Traktatu Lizbońskiego, mimo, że przyjął go czeski parlament. Klaus - podobnie jak
Lech Kaczyński - chce złożyć swój podpis dopiero wówczas, gdy traktat w ponownym referendum przyjmą Irlandczycy.
Topolanek: To nie jest walka o wływy Premier Czech Mirek Topolanek, który jest gospodarzem szczytu, podkreślił, że program partnerstwa zacieśniania współpracy Unii z jej wschodnimi sąsiadami nie jest "walką o wpływy". Przed rozpoczęciem szczytu Topolanek mówił, że powinien on zainicjować "pragmatyczne i operacyjne" partnerstwo między UE i zaproszonymi krajami. Dodał, że inicjatywa ma na celu wzmocnienie "współpracy między nimi w sferach gospodarczej, społecznej, praw człowieka i bezpieczeństwa" .
Szef rządu Czech, które przewodniczą w tym półroczu UE, podkreślił, że Partnerstwo "nie powinno być odnowieniem dwóch bloków - Wschodu i Zachodu".
Rosja: Nowe linie podziału Tymczasem - jak przypomina agencja AFP - dzień wcześniej minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ostrzegł, że unijna inicjatywa może stworzyć "nowe linie podziału". - Powinniśmy być wszyscy (UE i Rosja) bardzo zadowoleni z tego, że mamy więcej stabilności na obszarze, który jest naszym wspólnym sąsiedztwem - odpierała rosyjską krytykę komisarz ds. zewnętrznych UE Benita Ferrero-Waldner.