- Zawsze na świecie będą idioci - tak Declan Ganley, szef Libertas skomentował atak kilku polskich delegatów na Lecha Wałęsę podczas kongresu tej partii w Rzymie. W rozmowie z portalem Gazeta.pl stwierdził, że "to byli prowokatorzy, którzy zawitali na kongres nieproszeni". Lider Libertas nazwał Lecha Wałęsę "prawdziwym europejskim bohaterem"
- Spośród 1300 delegatów były trzy lub cztery osoby, które starały się zwrócić na siebie uwagę i zostali wyproszeni - powiedział Ganley. Przy okazji porównał ich do "przedstawicieli Brukseli, którzy nie chcą słuchać innych poglądów związanych z wolnością i demokracją". - Ci ludzie nie są mile widziani na naszych spotkaniach - podkreślił Ganley.
Szef partii Libertas przyznał, że ucieszył się kiedy część polskiej delegacji zaczęła uciszać awanturników. - To byli prowokatorzy, którzy zawitali na nasz kongres nieproszeni - stwierdził. Zaznaczył jednak, że takie ekscesy są częścią demokracji i zdarzają się na całym świecie. - Zawsze na świecie będą idioci - podsumował Ganley.
Declan Ganley, przewodniczący irlandzkiej partii Libertas, człowiek, o którym mówi się, że doprowadził do odrzucenia w Irlandii traktatu lizbońskiego nazywa dziś Lecha Wałęsę "prawdziwym europejskim bohaterem". Były prezydent był jednym z honorowych gości podczas kongresu partii Ganleya, który odbył się w Rzymie. Wałęsa przyznaje, że zapłacono mu za obecność na kongresie, jednak ani on sam ani Declan Ganley nie chcą zdradzić kwoty wynagrodzenia.