Były prezydent
Lech Wałęsa przyjął honorarium za udział w międzynarodowym zjeździe eurosceptycznej partii Libertas w Rzymie. - Trzy tysiące prezydenckiej emerytury nie wystarcza na podstawowe wydatki. Żeby utrzymać dom i kupić co jakiś czas koszulę - tłumaczył Lech Wałęsa reporterowi TOK FM. - To są większe wydatki, gdy człowiek wcześniej był kimś takim: bo ludzie przyjeżdżają, bo trzeba gdzieś wyjechać. I tego jest naprawdę za mało.
Co sądzi o pomyśle zwiększenia uposażenia byłym prezydentom? - Rzeczywiście można to jakoś sformalizować - odpowiada były prezydent. Ale nie podoba mu się pomysł, by zwiększyć emerytury byłym prezydentom, a jednocześnie zabronić im dorabiania do pensji. - Nie można mi zabronić mówienia - oburza się.
Wojciech Olejniczak (SLD): Zwiększyć emerytury, dołożyć na prowadzenie biur Szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak proponuje, by zwiększyć emerytury byłym prezydentom oraz zapewnić im pieniądze na prowadzenie biur. Zdaniem polityka SLD, należałoby też zastanowić się nad podobnym rozstrzygnięciem dotyczącym byłych premierów. - Nie każdy z byłych premierów ma się tak dobrze jak na przykład Jan Krzysztof Bielecki - mówi Olejniczak. [Jan Krzysztof Bielecki jest prezesem banku Pekao SA - red.]
Czy Lewica gotowa jest zająć się przygotowaniem takiego projektu? Olejniczak odpowiada, że tak. W tej sprawie liczy jednak na inicjatywę marszałka Sejmu. - Bo Konwent Seniorów to jest miejsce, gdzie można się porozumieć. Jeśli marszałek Komorowski zaproponuje takie spotkanie, my odpowiemy jak najbardziej pozytywnie - deklaruje.
Krzysztof Lisek (PO): Pensje byłych prezydentów są śmiesznie niskie, kompromitujące Platforma Obywatelska również popiera pomysł zwiększenia wynagrodzeń dla byłych prezydentów. - Te pensje są śmiesznie niskie, kompromitujące dla Polski - uważa Krzysztof Lisek z PO. - Należało by się jak najszybciej pochylić się nad tą sprawą, aby byli prezydenci mieli godne warunki funkcjonowania - tłumaczy. I dodaje, że w interesie Polski jest, by jeździli oni po świecie i reprezentowali nasz kraj.
Paweł Poncyljusz (PiS) uważa, że to nie pieniądze a ego popchnęły Lecha Wałęsę do wystąpienia w Rzymie: - Nie chce mi się wierzyć, że pan prezydent Wałęsa pojechał do Rzymu tylko dlatego, że chciał zarobić - powątpiewa. Jego zdaniem, były prezydent wziął udział w zjeździe partii Libertas, bo ma "potrzebę publicznego istnienia".
Jednak nawet Poncyljusz jest zdania, że system zarobków byłych prezydentów trzeba dopracować, aby system finansowania polityków w Polsce był uzależniony od średniego wynagrodzenia w kraju. - Dziś to jest całkowicie oderwane, ale to wymaga całego systemu, a nie dorzucenia temu, czy owemu paru tysięcy, by miał z czego żyć - mówi.
Co się należy byłym prezydentom w Polsce Zgodnie z ustawą o uposażeniu byłego prezydenta z 1996 r., byłemu prezydentowi przysługuje dożywotnio, miesięczne uposażenie w wysokości odpowiadającej połowie kwoty wynagrodzenia zasadniczego urzędującego prezydenta. Z danych Kancelarii Prezydenta wynika, że byli prezydenci: Lech Wałęsa i
Aleksander Kwaśniewski dostają 4373 zł netto miesięcznie. Pensja byłego prezydenta przysługuje też generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, ale jej nie pobiera. Pozostał przy korzystniejszej finansowo emeryturze wojskowej.
Byłemu prezydentowi przysługują też środki finansowe na prowadzenie biura. Przyznaje się je w wysokości i na zasadach określonych dla posłów otrzymujących środki finansowe na utworzenie, funkcjonowanie i finansowanie biura poselskiego. Byli prezydenci mają też prawo do dożywotniej ochrony na terenie Polski, za którą płaci ministerstwo spraw wewnętrznych.
Uprawnienia te przysługują również ostatniemu prezydentowi na uchodźstwie - Ryszardowi Kaczorowskiemu.
...a co w USA Co po złożeniu urzędu robią prezydenci w innych krajach? Najwięcej wiadomo na temat byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych. Od lat 60-tych XX wieku zarówno im, jak i ich zastępcom, po zakończeniu urzędowania przysługuje dożywotnie uposażenie w wysokości pensji sekretarza gabinetu, dodatki na fundusze reprezentacyjne i prowadzenie biura. Mają też prawo do osobistej ochrony. Każdy były prezydent zakłada bibliotekę własnego imienia, gdzie gromadzi dane związane ze swoją prezydenturą. Niektórzy z nich zakładają własne fundacje.
Prezydenci Stanów Zjednoczonych często bywają aktywnymi emerytami. Przykładem może być Jimmy Carter, który za swoją działalność na rzecz praw człowieka został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla w 2002 r.