Konarzewski: Matura nie była łatwa, ale "Chłopów" już więcej nie będzie

Jacek Zawadzki, Gazeta.pl, materiał wideo: Anita Kozłowska
05.05.2009 , aktualizacja: 05.05.2009 12:05
A A A Drukuj
- Matura z języka polskiego nie była łatwa. Poczekajmy na wyniki - tak Centralna Komisja Egzaminacyjna odpiera zarzuty polonistów, którzy twierdzą, że poziom trudności egzaminu był żenująco niski.


- To, co miało być łatwe, było łatwe. Poziom rozszerzony był podobno zbyt trudny - argumentuje Krzysztof Konarzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. W rozmowie z portalem Gazeta.pl podkreśla, że nie wolno zamykać drogi na studia komuś, kto nie rozwija się humanistycznie "tylko dlatego, że jakiś konserwatywny polonista uważa, że uczeń powinien znać na wyrywki wszystkie lektury". - Może będzie dobrym inżynierem - podkreśla Konarzewski.

Po wczorajszym egzaminie maturalnym z języka polskiego nauczyciele podkreślają, że pytania były zbyt łatwe. - Kpina. By taką maturę zdać, trzeba jedynie umieć czytać - argumentują. Uważają, że maturzysta nie musi się w ogóle wykazać dojrzałością, żeby zdać egzamin. Więcej o opiniach polonistów

Nie ma nic bardziej złudnego niż samopoczucie maturzysty

Jego zdaniem matura z języka polskiego na poziomie podstawowym nie była łatwa. - Zadanie o Zosi i Telimenie, po przeczytaniu tekstu, mogło być wykonane tylko na prymitywnym poziomie - podkreśla Konarzewski. W takim wypadku uczeń może dostać nawet "tylko pięć punktów".

- Żeby dobrze odpowiedzieć na to pytanie, trzeba było znać "Pana Tadeusza" i wiedzieć z grubsza w jakiej sytuacji Mickiwicz pisał to dzieło i jak ono się ma do tradycji romantycznej. Żeby to zauważyć, trzeba było naprawdę znać kontekst historyczno-literacki - wyjaśnia dyrektor CKE. Tu pojawia się jednak problem, bo okazuje się, że uczeń, który wykaże za dużo inicjatywy, może nie zmieścić się w kluczu egzaminacyjnym i w efekcie nawet oblać maturę.

Konarzewski apeluje, żeby z wszelkimi ocenami poziomu matury z języka polskiego poczekać na ostatecznie wyniki. - Nie ma nic bardziej złudnego niż samopoczucie ucznia wychodzącego z egzaminu. Z doświadczeń wynika, że ci zadowoleni z siebie marnie wypadają - wyjaśnia.

"Chłopów" nie dopuszczę. To powieść nie dla młodzieży

Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zgadza się tylko z jednym zarzutem. - Zgadzam się z krytykami, że może "Chłopi" są za często na maturze - przyznał Konarzewski. - Powieść jest piękna, ale może niekoniecznie dla naszej młodzieży. Jeśli w przyszłym roku będę na stanowisku, to "Chłopów" nie dopuszczę - zapewnia dyrektor.

Podziel się