- Bunt się zakończył. Na miejscu jest prezydent - taką informację przekazał Reuterowi minister spraw wewnętrznych Gruzji. Według niego, sytuacja w zbuntowanej bazie jest już spokojna. Dowódca jednostki został zatrzymany, trwają przesłuchania innych osób. Gruzińskie MSW utrzymuje, że organizatorzy puczu planowali zamach na prezydenta Saakaszwilego i przejęcie rządu. Gruzini twierdzą, że buntownicy mieli poparcie Moskwy. - Sytuacja jest pod kontrolą
-zapewnił w orędziu gruziński prezydent.
Rebelia niedaleko Tbilisi - W trwającym buncie w bazie wojskowej w Muchrowani uczestniczy kilkuset żołnierzy, odmawiających wykonania rozkazów a także cywile, nie związani z bazą - ogłosił rano minister obrony Gruzji Dawid Sicharulidze. W Muchrowani od rana też prowadzone były rozmowy z buntownikami. Uczestniczył w nich m.in. minister obrony a później i prezydent Saakaszwili.
Według gruzińskich władz, bunt został zorganizowany przez byłego dowódcę sił specjalnych, korzystającego z poparcia Rosji. - W spisek zaangażowana jest
Rosja. To od niej spiskowcy otrzymywali pieniądze - podaje gruzińskie MSW. - Celem rebelii jest zakłócenie manewrów NATO i próba wojskowego zamachu stanu - podkreślał minister spraw wewnętrznych w telewizji Rustawi2.
Groźba zbrojnego konfliktu Informacja o buncie zelektryzowała Gruzję i media na całym świecie. Szybko pojawiły się informacje o możliwym rozwiązaniu siłowym. - Około 30 czołgów zmierza w kierunku bazy Muchrowani, niedaleko Tbilisi - mówili agencji Reuters świadkowie. Reporterzy nie mogli dotrzeć na miejsce, zostali zatrzymani na głównej drodze prowadzącej do bazy. Także według mieszkańców Tbilisi, na których powołuje się agencja Interfax, w kierunku zbuntowanej bazy wyruszyły transportery opancerzone i helikoptery. Baza znajduje się 30 kilometrów na zachód od gruzińskiej stolicy. Według niezależnej gruzińskiej agencji Civil.Ge, wszystkie drogi, prowadzące w kierunku bazy, zostały zamknięte
Pierwsze zatrzymania W związku z buntem zatrzymany został były dowódca gruzińskiej gwardii narodowej. Koba Kobaładze - według telewizji "Imedi" - jest podejrzewany o uczestniczeniu w organizacji wojskowego buntu. Według wcześniejszych informacji, zatrzymano kilku innych spiskowców, wyższych rangą oficerów.
"To oznaka agonii Saakaszwilego" Ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin uważa za "śmieszne i bezpodstawne" twierdzenia Tbilisi o związkach rosyjskich służb specjalnych ze spiskowcami w gruzińskiej armii. Dmitrij Rogozin powiedział, że z winy polityki prezydenta Micheila Saakaszwiliego
następuje rozpad gruzińskiej armii i państwowości.
NATO nie odwoła manewrów. Opozycja nie wierzy w bunt - NATO nie zamierza odwoływać ćwiczeń w Gruzji mimo buntu wojskowych - zapowiedziała rzeczniczka NATO Carmen Romero. Manewry zaplanowane są one na jutro, w ćwiczeniach antyterrorystycznych ma wziąć udział tysiąc żołnierzy z piętnastu krajów. Przeprowadzeniu manewrów w Gruzji ostro sprzeciwiała się Rosja, która doprowadziła nawet do
wycofania się kilku państw z udziału w ćwiczeniach.
Rosjanie, skrajnie niechętni rządom Saakaszwilego, chętnie cytują gruzińską opozycję. Przeciwnik obecnych władz, były minister obrony tego kraju Georgij Karkaraszwili nie wierzy w informacje o buncie. -
Gruzja znajduje się dziś w rękach chorych ludzi, którzy sami szukają scenariusza, sami go realizują, potem robią z tego film i pokazują dla nastraszenia - cytuje Interfax wypowiedź b. szef resortu obrony.
Opozycja: Przekładamy akcję protestu W związku z wydarzeniami w kraju, gruzińska opozycja zrezygnowała jednak z planowanej na dziś blokady wszystkich najważniejszych dróg prowadzących do Tbilisi. Przywódcy opozycji zapowiadali, że przez godzinę, od 14.00 do 15.00 naszego czasu, będą blokowane trzy główne drogi wiodące do Tbilisi. Protesty przeciwko Saakaszwilemu trwają w Tbilisi od tygodni.
Po informacji o buncie doszło do spotkania liderów ugrupowań opozycyjnych. Postanowili jeszcze dziś zorganizować demonstrację przed budynkiem parlamentu. Część opozycji obawia się, że władze - pod pretekstem buntu - planują wprowadzić w kraju stan wyjątkowy.