Jak w przypadku "Kodu Leonarda Da Vinci", adaptację wyreżyserował Ron Howard, a główną rolę genialnego profesora Roberta Langdona, któremu nie oprze się żadna starożytna zagadka, zagrał Tom Hanks.
Poprzedni film nie spodobał się stronie kościelnej ze względu na zademonstrowaną w nim heretycką teorię na temat Marii Magdaleny i potomków Jezusa. Tym razem Dan Brown zirytował Watykan zuchwałymi domysłami na temat konklawe - zgromadzenia, w którym kardynałowie z całego świata wyłaniają spośród siebie nowego
papieża.
Wprawdzie Watykan w końcu nie ogłosił oficjalnego bojkotu filmu. - Nie grajmy w ich grę, oni na to tylko czekają - skomentował na łamach włoskiej prasy arcybiskup Velasio De Paolis, watykański minister gospodarki. Jednak bojkot na własną rękę ogłaszają poszczególni biskupi i organizacje katolickie.
Hanks: To nie jest film antykatolicki Tom Hanks na konferencji prasowej zaapelował o to, by nie oceniać filmu bez oglądania go - ogólna wymowa nie jest, według niego, antykatolicka ani nawet antyreligijna. Choć główny bohater deklaruje, że "wiara jest darem, którego jeszcze nie otrzymał", to przecież fabuła "Aniołów i demonów" sprowadza się do tego, że ateistyczny profesor Langdon spełnia boskie dzieło w służbie Kościołowi.
Hanks uważa siebie za człowieka wierzącego, który jednak nie jest wierny doktrynie żadnej konkretnej religii. Ewan McGregor, który w tym filmie gra kamerlinga - papieskiego sekretarza, jaki w okresie konklawe tymczasowo staje na czele Kościoła - otwarcie deklaruje jednak swój ateizm.
McGregor wyznał wysłannikowi "Gazety Wyborczej", że w przygotowaniach do roli najgorsze dla niego było oglądanie licznych, nakręconych ostatnio filmów dokumentalnych o Watykanie. - Wszystkie są przeraźliwie nudne. Nie znam lepszego środka nasennego - powiedział. Niestety, nie mógł sobie przypomnieć, czy było wśród nich "Świadectwo".
Włosi byli niezadowoleni z tego, że w tym filmie Włoszkę - doktor Vittorię Vetrę - gra aktorka z Izraela Ayelet Zurer - tak, jakby brakowało włoskich aktorek. Przynajmniej ważną rolę inspektora Olivettiego, dowódcy watykańskiej policji, gra popularny włoski aktor Pierfrancesco Favino.
Styropianowy plac św. Piotra i inne szczegóły z planu Tom Hanks podbił serca wszystkich Włochów spektakularnym sposobem, w jaki rozwiązał potencjalny kryzys na planie. Gdy ekipa kręciła film na zewnątrz Panteonu, młoda para, która miała się pobrać w tej świątyni, nie mogła przejść przez ogrodzony plac. Hanks jak prawdziwy dżentelmen poprowadził pannę młodą pod samo wejście (nie do ołtarza, bo nie miał prawa postawić nogi w środku).
Kręcenie filmu w Rzymie było trudne, bo przez cały czas Watykan próbował wywierać nieformalne naciski, by ekipy nie wpuszczano w różne miejsca. Nie było też, oczywiście, mowy o kręceniu w samym Watykanie - w Los Angeles wybudowano więc gigantyczną dekorację (wielkości mniej więcej 2/3 prawdziwego placu św. Piotra), ze sklejki i styropianu, odtwarzając wszystkie rzeźby i obrazy z Kaplicy Sykstyńskiej.
Ten zabieg był niezbędny między innymi dlatego, że z wybuchowego scenariusza zabytki Watykanu wychodzą - bez zdradzania zakończenia - nie do końca bez szwanku...