Polscy muzycy nie przywieźli z Meksyku świńskiej grypy

Joanna Mąkosa, TOK FM
29.04.2009 , aktualizacja: 29.04.2009 19:32
A A A Drukuj
Trzej Polacy, którzy po wizycie w Meksyku wylądowali dziś na krakowskich Balicach nie mają świńskiej grypy. Tak orzekł dyżurny lekarz po badaniu na lotnisku. Muzycy zespołu flamenco Indialucia, którzy koncertowali w Meksyku kiedy wybuchła epidemia, wrócili już do domów.
Przy samolocie hiszpańskich linii lotniczych, który przed godz. 14 wylądował na lotnisku w Krakowie, czekała karetka pogotowia. Stamtąd Polacy zostali przewiezieni do izolatki, gdzie zbadał ich lekarz.

Przy badaniu był docent Rafał Niżankowski, szef małopolskiego Sanepidu. - Miałem okazję z nimi porozmawiać i mogę śmiało powiedzieć, że są zupełnie zdrowi i pełni pozytywnych wrażeń z podróży do Meksyku - dodaje.

Samolot, którym lecieli Polacy, miał międzylądowanie w Madrycie. Tam jednak nie przeszli żadnych badań. Do izolatki trafili dopiero w Polsce.

- Zajrzeli nam do gardła, zmierzyli ciśnienie i pytali po prostu jak się czujemy - mówił w rozmowie z radiem TOK FM jeden z członków zespołu Leszek Wiśniowski.

- Czekamy na objawy, teraz boli nas głowa od tequilii - żartował lider Indialucii Michał Czachowski - Kolega też trochę kaszle, bo pali dużo papierosów - uśmiecha się.

Najbardziej żałowali odwołanych koncertów. - Nie zagraliśmy trzech, a tylko jeden i bardzo nad tym ubolewamy - dodaje Wiśniowski - Ten który się odbył został przyjęty bardzo dobrze i liczyliśmy, że trasa koncertowa będzie sukcesem. W Meksyku zostały odwołane wszystkie imprezy masowe, na razie do 6 maja. Zamknięte są też szkoły i instytucje publiczne. - Nie ma paniki - twierdzi Czachowski - Dzieci cieszą się, że nie muszą chodzić do szkoły. W maskach chodzi może jedna trzecia mieszkańców. Głównie noszą je te osoby, które pracują przy obsłudze klientów, czyli taksówkarze, sklepikarze czy kelnerzy.

Żeby upewnić się, że wirus H1N1 został za oceanem lekarz na lotnisku pobrał muzykom wymazy z gardła. - Zbadamy je w naszym krakowskim laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej - tłumaczy docent Niżankowski - Chcemy przetestować procedury wdrożone w takich przypadkach, na wypadek gdyby rzeczywiście miały się kiedyś przydać.

Członków Indialucii z lotniska odebrały żony. Wrócili już do domów.

Podziel się