Media o zachowaniu Zimermana: "Szokujący występ", "Miał do tego prawo"

mm
29.04.2009 , aktualizacja: 29.04.2009 19:32
A A A Drukuj
"Cieszę się, że Zimerman ma odwagę przełamywać bariery. Miał prawo powiedzieć, co myśli" - uważa publicysta brytyjskiego dziennika "The Guardian". "Szokujący występ" - pisze z kolei komentator "Los Angeles Times". Na forach internetowych zawrzało. "Brawo Zimerman" - czytamy. "Zamknij się i graj" - ripostują inni.
Fragment artykułu
Fot. za latimes.com
Fragment artykułu "Los Angeles Times"
Fragment tekstu na blogu publicysty
Fot. za guardian.co.uk
Fragment tekstu na blogu publicysty "Guardiana"
- Zostawcie mój kraj w spokoju - powiedział nieoczekiwanie Zimerman tuż przed rozpoczęciem swego recitalu w Walt Disney Concert Hall w Los Angeles. Kilkadziesiąt osób na znak protestu wyszło z sali. Część z nich głośno przeklinał. - Tak - powiedział Zimerman. - Niektórzy ludzie zaczynają maszerować na samo słowo "wojsko".

Miałby wyrzuty sumienia

"Dlaczego Krystian Zimerman miał prawo przemówić" - tak swój tekst na blogu tytułuje publicysta brytyjskiego dziennika "The Guardian" Tom Service. "Polski pianista mógł niektórych obrazić" - przyznaje dziennikarz. Ale jego zdaniem artyści mają prawo zabierać przypominać nam o istotnych politycznych sprawach.

Dziennikarz zaznacza, że Zimerman od dawna nie krył swoich politycznych opinii. Koncertując w krajach, które poparły wojnę w Iraku, zawsze o niej wspominał. Deklarował, że nie zagra w USA dopóki prezydentem będzie George W. Bush.

Service przypomina też wywiad, który przeprowadził z Zimermanem rok temu. "Spytałem go, czy tego rodzaju protesty są najlepszym sposobem, by przedstawiać swój punkt widzenia. Odparł, że nie mógłby z czystym sumieniem grać przed publicznością w kraju, z przywódcami których się nie zgadza, jeśli nie wygłosiłby swego rodzaju oświadczenia" - napisał Service. Jak dodał: "Zimerman nie jest na tyle naiwny, by myśleć, że jego sposób wyrazu zmieni politykę USA wobec Europy Wschodniej. Ale czuje, że jego muzyka może przemówić tylko do słuchaczy, którzy rozumieją skąd pochodzi".

"Publiczność miała prawo do bojkotu"

"Ci, którzy zagłosowali nogami mieli absolutne prawo do bojkotu" - pisze "Los Angeles Times". Jak dodaje, komentarz polskiego pianisty był "pełen złości". "Ostatnio wydawał się zadowolony z kierunku, jaki obrały Stany Zjednoczone. Podczas piątkowego występu w Berkeley's Zellerbach Hall wyrażał zadowolenie, że prezydentem USA jest Barack Obama. Ale zanim dowiózł swoje pianino do Los Angeles jego humor się pogorszył" - komentuje dziennik.

Gazeta przypomina także, że "w poprzednich latach pianista miał już problemy w USA". Chodzi o incydent, który miał miejsce krótko po zamachach 11 września. Jego instrument został wówczas skonfiskowany na lotnisku JFK w Nowym Jorku. Służby bezpieczeństwa na lotnisku uznały, że klej użyty w instrumencie dziwnie pachnie i nie chcąc ryzykować, zniszczyły fortepian.

"Los Angeles Times" podkreśla jednak, że koncert Zimermana w Walt Disney Concert Hall był bardzo dobry i szkoda, że artysta nie wystąpi już w Stanach.

Burza na forach

Po wypowiedzi pianisty na forach angielskiej i amerykańskiej prasy zawrzało. "Zrób to, co każdy dobry pianista powinien: zamknij się i graj" - pisze jeden z internautów "LA Times". "Jeśli następnym razem Polska będzie potrzebowała naszej ochrony przed Rosją, zażądamy, żeby to pan Zimerman prosił nas o pomoc" - dodaje inny. "Mam nadzieję, że widzowie dostali zwrot pieniędzy", "Przyszli posłuchać koncertu, a nie politycznych tyrad" - komentuje internauta "Guardiana".

Nie brakuje też głosów wsparcia. "Maestro, bardzo dziękuję". "Wszystko co mogę powiedzieć: Bravo". "Prawda boli. Dziękuję". "Wróć do nas" - czytamy na forum "LA Times". "To jego koncert, może mówić co chce", "Brawo panie Krystianie. Demokracja wraca do USA" - czytamy na forum "Guardiana".

Podziel się