Plakat pojawił się na najbardziej ruchliwych ulicach w Zielonej Górze, m.in. na Al. Niepodległości, przy której znajduje się Galeria BWA, Teatr Lubuski i Muzeum Ziemi Lubuskiej, a także Pierwszy Komisariat Policji, zwany "trzynastym posterunkiem".
Na plakacie znajduje się duża fotografia Adolfa Hitlera, a obok niej napis: "Hitler jako pierwszy wprowadził w Polsce legalną aborcję". Poniżej kolejne hasła: "Prawo do wolności nie jest aborcją, lecz eksterminacją niewinnych. Dla feministek zabite dzieci to statystyka, dla nas to tragedia". Pod tymi słowami znalazło się jeszcze miejsce na obrazek szczątków 26-tygodniowego płodu i napis "Aborcja to morderstwo"
"Taka propaganda" Jak tłumaczą członkowie organizacji, plakat to antyaborcyjna prowokacja, ale nie ukrywają, że ma także charakter propagandowy. Na samym dole plakatu znalazła się bowiem informacja, jak można wstąpić w szeregi Falangi, z adnotacją, że w ciągu dwóch miesięcy zrobiło to w regionie około 30 członków.
Falanga powstała niedawno, ale działa prężnie.
W marcu ub.r. razem ze słowackimi neofaszystami, świętowała w Bratysławie rocznicę powstania I Republiki Słowacji. Zgromadzenie rozgoniła Słowacka
policja. Organizacja powstała z rozłamu ONR (Obóz Narodowo Radykalny) i deklaruje, że podziela te same poglądy co przedwojenna ONR-Falanga.
Naziści wchodzą do Lubuskiego Według Marcina Kornaka, prezesa stowarzyszenia "Nigdy więcej" i redaktora naczelnego antyfaszystowskiej gazety pod tym samym tytułem, ONR-Falanga, była organizacja faszyzująca, która w czasach gdy istniała był zabroniona. Jak mówi Kornak, Lubuskie dotychczas było najspokojniejszym województwem w Polsce pod względem działalności takich organizacji.
Jedyne incydenty na tle rasistowskim odnotowywano tylko w Gorzowie. Jego zdaniem w ostatnim czasie w Polsce pojawiło się zbyt dużo takich organizacji. Niedawno "Nigdy więcej" opublikowała tzw. Brunatną księgę, która jest katalogiem wszystkich incydentów na tle rasowym w Polsce od 1987 roku do 2009. Wynika z niej że w ciągu 22 lat, że było ich 2,5 tys. - Na tle Europy może nie wyróżniamy się liczbą takich organizacji, ale słyniemy z tego, że u nas się z nimi nie walczy. Nie ściga ich prokuratura. Co więcej wychodzą całkiem legalne wydawnictwa - mówi Kornak.
Prokurator: Nas to niepokoi Plakatami w Zielonej Górze już zainteresowały się policja i prokuratura. Jak zapowiada Kazimierz Rubaszewski rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, zostanie sprawdzone plakaty propagują jakikolwiek ustrój totalitarny. Za publiczną działalność tego typu grożą dwa lata więzienia. - To kwestia, którą postaramy się jak najszybciej rozstrzygnąć. Większe zaniepokojenie budzi jednak to, że odradzają się organizacje tego typu i zaczynają werbować młodych ludzi - tłumaczy Rubaszewski.
Zielonogórski Ośrodek Kultury o tym, że plakaty wiszą w mieście dowiedział się dziś. Zaczął akcję zrywania ich ze słupów, na których znajdują się "legalne" afisze i reklamy.