Przez ponad 10 lat ciągnęła się prowadzona przez nią sprawa małżeństwa o podział majątku. Sąd Najwyższy rozpatrywał dziś sprawę sędzi z Chełma na Lubelszczyźnie. I ukarał ją dyscyplinarnie. Sędzia została pozbawiona funkcji przewodniczącej Wydziału Cywilnego.
Proces o podział majątku między byłymi małżonkami trwał od 1994 do 2005 roku. Żadna ze stron nie złożyła co prawda skargi na przewlekłość postępowania, ale rzecznik dyscyplinarny zarzucił sędzi uchybienie obowiązkom sędziego.
Sędzia Maria P. nie dość, że przeciągnęła postępowanie, to jeszcze po wydaniu wyroku nie rozesłała stronom wydanego postanowienia. Nie nadała też biegu złożonym apelacjom. Ostatecznie sprawa została umorzona, bo strony się porozumiały i apelację wycofały.
Sędzia przyznała przed Sądem Najwyższym, że w tej sprawie był pat, a małżonkowie długo negocjowali. - Zgodziłam się na te ich nieformalne rozmowy, ale nie zawiesiłam postępowania, a powinnam je zawiesić no i nie rozpoznałam wniosków o cofnięcie apelacji - wyznała sędzia.
Sąd Apelacyjny w Lublinie już wcześniej nałożył na sędzię karą nagany, ale minister sprawiedliwości zaskarżył tę decyzję do Sądu Najwyższego uznając, że kara jest zbyt łagodna.
Sąd Najwyższy pozbawił sędzię funkcji szefa Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego w Chełmie. Maria P., pracująca w sądownictwie już 40 lat, będzie teraz szeregowym sędzią.