Epidemiolog: Najgorsze, gdy lekarz mówi "nie wiem co z panem zrobić"

jg
28.04.2009 , aktualizacja: 28.04.2009 12:39
A A A Drukuj
- Najgorsza rzecz, która się trafiała na razie w prowokacjach dziennikarskich, ale może się zdarzyć w rzeczywistości, to bezradność lekarza "nie wiem, co z panem zrobić" - mówił w poranku radia TOK FM prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant ds. epidemiologii, mówiąc o sytuacji w Polsce w związku ze rozprzestrzenianiem się grypy świń
Mężczyzna w maseczce ochronnej w restauracji, Meksyk
Fot. STRINGER/MEXICO REUTERS
Mężczyzna w maseczce ochronnej w restauracji, Meksyk
Tysiące osób choruje, a ponad sto zmarło na świńską grypę w Meksyku. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła oficjalnie stan epidemii zachorowań wywołanych nową odmianą wirusa grypy. Ostrzega też, że wirus może wywołać pandemię zachorowań na całym świecie
Fot. Denis Poroy AP
Tysiące osób choruje, a ponad sto zmarło na świńską grypę w Meksyku. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła oficjalnie stan epidemii zachorowań wywołanych nową odmianą wirusa grypy. Ostrzega też, że wirus może wywołać pandemię zachorowań na całym świecie
Świńska grypa - globalny alarm
Świńska grypa - globalny alarm
Jego zdaniem każdy lekarz musi przeprowadzić z chorym wywiad i jeśli dojdzie do wniosku, że ten miał szansę na kontakt z wirusem skierować go na izbę przyjęć najbliższego oddziału zakaźnego.

- Jest sporo histerii, ale są też poważne powody, żeby się tematem poważnie zajmować - mówił Zieliński. - Niektóre gazety robią rzeczy, których nie powinny robić. Pojawiły się rysunki, które są obliczone nie na informowanie lecz na rozbudzanie strachu.

Zdaniem Zielińskiego sprawa jest bardzo poważna. - W dwóch przypadkach w Polsce są podejrzenia, u osób, które wróciły z Meksyku i mają objawy grypowe. Są to lekkie podejrzenia, ale musimy być bardzo ostrożni i lekarze postępują dobrze izolując ich i lecząc - mówił Zieliński.

Jak dodaje rozwój medycyny sprawił, że choroby zakaźne nie powodują dziś tylu zgonów co choroby serca i nowotwory. Pierwotnie śmiertelność choroby w Meksyku była wysoka - wynosiła ok. 30 zgonów na 100 zachorowań , teraz spadła do 5-6 zgonów. - Myślę, że ta śmiertelność może być zawyżona. Ponad 1600 przypadków, które są zgłoszone to są przypadki ciężkie, zapewne przypadków lżejszych jest o wiele więcej - mówi Zieliński. Zwraca też uwagę na mapę zachorowań. - Jest wielka plama miasta Meksyk i kropki na wybrzeżach. Prawdopodobnie są to miejsca, gdzie biedni ludzie żyją blisko z inwentarzem - tłumaczył

Jego zdaniem w lepiej rozwiniętych krajach ofiar byłoby mniej. Najbardziej istotne są warunki w jakich żyją ludzie. - Nie ma możliwości takiej ilości zakażeń od świń w Nowym Jorku czy w Warszawie - zapewniał.

Zdaniem konsultanta ds. epidemiologii pocieszające jest to, że amerykańskie przypadki nie skończyły się śmiercią. Oznacza to, że choroba przenoszona od człowieka na człowieka ma łagodniejszy przebieg.

Mówiąc o sytuacji w Polsce i na świecie Zieliński zapewniał, że podejmowane są wszystkie potrzebne działania. - Trzeba wcześnie wykrywać, izolować i leczyć. To jest robione - mówił. Jak tłumaczył, lekarz do którego zgłasza się pacjent z podejrzeniem choroby powinien wypytać o ewentualne kontakty z wirusem i w razie potrzeby skierować na leczenie do oddziału zakaźnego.

Podziel się