Już czwarty stopień zagrożenia Czwarta faza rozwoju pandemii charakteryzuje się tym, że wirus odzwierzęcy posiada już udokumentowaną zdolność przenoszenia się z człowieka na człowieka, lecz dochodzi do tego tylko na poziomie mniejszych społeczności.
Dla porównania, w fazie trzeciej występują zachorowania wśród ludzi, lecz nie ma dowodów na transmisję choroby pomiędzy nimi, lub dochodzi do tego jedynie sporadycznie. Ten stopień zagrożenia pandemią WHO wprowadziła w 2005 r. w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa ptasiej grypy. Dopiero najwyższy, szósty, stopień na skali oznacza faktyczną pandemię.
W tej chwili "sytuacja jest bardzo płynna" - oświadczył zastępca dyrektora generalnego WHO Keiji Fukuda. Jak ocenił, możliwe jest zarówno ponowne obniżenie stopnia zagrożenia, jak i jego podniesienie do fazy piątej.
Nie ma potrzeby zakazu podróżowania - W epoce globalnych podróży, gdy ludzie błyskawicznie przemieszczają się samolotami, nie ma regionu, do którego wirus nie mógłby dotrzeć - powiedział Fukuda. WHO nie zaleca jednak wprowadzania zakazów podróżowania. Zdaniem organizacji, należy skoncentrować się na łagodzeniu przebiegu choroby, zamiast na próbach zahamowania jej ekspansji.
- Zamykanie granic, ograniczanie możliwości podróży ma niewielkie efekty, jeśli chodzi o powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa - ocenił. - Musielibyśmy wprowadzić drakońskie restrykcje na na poodróżnych, żeby osiągnąć jakikolwiek efekt - dodał.
Wczoraj wieczorem meksykańskie ministerstwo zdrowia podało, że liczba śmiertelnych ofiar wirusa tzw. świńskiej grypy w Meksyku
wzrosła do co najmniej 152.