Pasażerowie i załoga walczyli o statek. Piraci: Przegraliśmy

mm, AFP, Gazeta.pl
27.04.2009 , aktualizacja: 27.04.2009 14:14
A A A Drukuj
Statek Melody, który w sobotę został zaatakowany przez piratów Fot. HO REUTERS Statek Melody, który w sobotę został zaatakowany przez piratów
- Piraci podpłynęli do nas. Otworzyli ogień - relacjonuje w rozmowie z BBC kapitan statku pasażerskiego, który w sobotę został zaatakowany przez piratów. Ochrona statku odpowiedziała strzałami. Do walki przyłączyli się pasażerowie - rzucali krzesłami w kierunku atakujących. - Niestety, nie udało się. To miało być przełomowe wydarzenie - mówi dowódca piratów.
Statek Melody, który w sobotę został zaatakowany przez piratów
Fot. Roberto Munao AP
Statek Melody, który w sobotę został zaatakowany przez piratów
Oddali ponad 200 strzałów

Włoski statek rejsowy Melody z 1500 osobami na pokładzie został zaatakowany w sobotę późnym wieczorem, około 290 km na północ od portu Victoria na Seszelach. Jak relacjonował kapitan Ciro Pinto, do jednostki podpłynęła niewielka biała łódź z sześcioma piratami na pokładzie. Zaczęli strzelać. Ochrona statku odpowiedziała strzałami w powietrze. Gdy jeden z piratów po drabinie usiłował dostać się na pokład statku, załoga oblała go strumieniem wody. Mężczyźnie nie udało się dostać na pokład.

"Sytuacja była dramatyczna"

- Sytuacja była dramatyczna - mówi BBC Samantha Hendey, której siostra była na pokładzie statku Melody w momencie ataku. - Mówiła, że wielu pasażerów przyglądało się starciu, brali nawet udział w walce wyrzucając krzesła za burtę. Chcieli trafić nimi w łódź piratów - relacjonuje.

Jak twierdzi kapitan, po około pięciu minutach strzelaniny piraci zmuszeni byli do ucieczki. W sumie oddali w kierunku statku Melody około 200 strzałów. - Statek miał mnóstwo dziur po kulach, ale nie został poważnie uszkodzony - powiedział kapitan Pinto.

Piraci: To była dobra taktyka

O akcji opowiedział także dowódca piratów, którzy zaatakowali włoski statek. - Niestety, z powodów technicznych, nie mogliśmy przejąć statku - powiedział Mohamed Muse w rozmowie z agencją AFP. - To nie pierwszy raz, gdy zaatakowaliśmy tak dużą jednostkę. Jednak tym razem byliśmy bliżej - dodał.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że przejecie tak wielkiego statku byłoby przełomowym wydarzeniem dla somalijskich piratów. Ale niestety taktyka załogi była dobra i nie udało nam się dostać na pokład - ocenił. Jak tłumaczył, "statek był wielki, a w walce brało udział zaledwie dwunastu piratów. Po około 30 minutach musieliśmy zrezygnować".

Jednostka płynęła z RPA do Włoch.

Podziel się