CKE: Dyrektor sama otworzyła paczkę z testami i kazała je skserować

ga PAP
23.04.2009 , aktualizacja: 23.04.2009 19:02
A A A Drukuj
Link do Fot. Onet Link do "przecieku" można było łatwo znaleźć w komentarzach w internecie
Policja zwolniła już do domu 18-latka podejrzewanego o umieszczenie w internecie testu gimnazjalnego. Adam Z. został przesłuchany w charakterze świadka. Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej ujawnił szokujące okoliczności, w jakich doszło do przecieku.
Noc w areszcie spędzą dwie inne zatrzymane w tej sprawie osoby: dyrektorka i sprzątaczka z niepublicznego gimnazjum fundacji "Dyslektyk" na warszawskim Mokotowie.

- Dyrektor (...) sama otworzyła paczkę z testami i kazała je skserować - poinformował szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej profesor Krzysztof Konarzewski. W TVP1 podkreślił, że dyrektor gimnazjum złamała wszystkie procedury.

- Przede wszystkim rozpakowała paczkę z testami, które dostała na trzy dni przed egzaminem, czego jej nie wolno było zrobić. Otworzyła kopertę, sama, bez obecności innych nauczycieli, rozerwała test i kazała go skserować, zdaje się, że sprzątaczce - tłumaczył Konarzewski. Dodał, że "wszystkie koperty były otwarte".

Jak powiedział szef CKE, "ta osoba (dyrektorka - red.) będzie odpowiadać karnie". - Ja mam nadzieję, że będzie miała dożywotni zakaz pracy w szkolnictwie. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś tak nieuczciwy mógł wychowywać dzieci - mówił Konarzewski. Jutro zatrzymane kobiety zostaną przesłuchane przez prokuratora.

Dzieci zapłacą za błędy dyrektorki

Szef CKE zapowiedział powtórzenie egzaminu w gimnazjum, w którym doszło do przecieku. - W tej szkole nie można wierzyć wynikom egzaminu, bo zostały złamane procedury. Wszyscy uczniowie w tym gimnazjum będą powtarzać egzamin. Unieważniliśmy egzamin wczorajszy i dzisiejszy i odwołaliśmy jutrzejszy - poinformował prof. Konarzewski. Pytany o konsekwencje wobec uczniów innych szkół, którzy mogli poznać odpowiedzi testu przed egzaminem, Konarzewski zapowiedział zbadanie każdego przypadku.

Osiemnastolatek zatrzymany

Jeszcze w nocy ze środy na czwartek policjanci ustalili adres IP komputera, z którego przesłano do sieci plik z testem. - Jest to młody mieszkaniec Warszawy, który najczęściej korzystał z komputera, z którego umieszczono te pliki na zagranicznym serwerze - powiedział o zatrzymanym rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Marcin Szyndler.

Śląski ślad przecieku

W sprawę zaangażowana jest także śląska policja. Odpowiedzi z testów egzaminacyjnych dla gimnazjów znalazły się bowiem w środę na stronie jednego z gimnazjów w Sosnowcu i zawiadomienie w tej sprawie do policji złożyła przedstawicielka Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie.

Rzecznik sosnowieckiej policji młodszy aspirant Paweł Warchoł powiedział, że serwer szkoły jest w Bielsku-Białej. - Wezwaliśmy kilka osób do złożenia wyjaśnień, nikogo dotychczas nie zatrzymano. Czynności trwają - powiedział. Prawdopodobnie jeszcze w czwartek śledztwo w tej sprawie rozpocznie Prokuratura Rejonowa w Sosnowcu, która też otrzymała już zgłoszenie w tej sprawie.

Skandal z przeciekiem

Plik z pytaniami i odpowiedziami z egzaminu humanistycznego dla gimnazjalistów, który odbył się w środę rano, dzień wcześniej wieczorem umieszczony został na stronie speedyshare.com. Każdy, kto znał link, bez problemu mógł ściągnąć pytania z podanej strony. W dokumencie podano prawidłowe odpowiedzi na pytania testowe. Przed godz. 21 plik został usunięty.

W środę prawie 480 tys. uczniów III klas z około 7 tys. gimnazjów w całym kraju rozwiązywało test z wiedzy humanistycznej - pierwszą część egzaminu gimnazjalnego. Uczestnictwo w egzaminie jest jednym z warunków ukończenia gimnazjum. Wszyscy uczniowie w Polsce rozwiązywali takie same zadania.



Podziel się