Mężczyzna wszedł ok. godz. 22 do bazy karetek pogotowia w Radomiu i, jak twierdzi, wyjechał przez nikogo nie zatrzymywany. Ale jak tylko opuścił bazę, ktoś zaalarmował policję. Złodziej został szybko namierzony, ale zatrzymanie go okazało się niełatwe.
Inni kierowcy ustępowali mu z drogi, bo uciekał na sygnale. Pogoń za porwaną karetką trwała przez 20 minut po podradomskich miejscowościach. W końcu uciekinier wyjechał z bocznych dróg na krajową siódemkę. Tam
policja ustawiła blokadę, ale 25-latek przejechał przez pas zieleni na drugą jezdnię i dalej uciekał. Zatrzymał się dopiero na następnej blokadzie.
Okazało się, że porywacz karetki był pijany. Miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Dlaczego ukradł karetkę? Nie potrafił odpowiedzieć. Ale wiedział, że wpakował się w poważne kłopoty. W czasie ucieczki zadzwonił do rodziny i powiedział żeby "przygotowała się na najgorsze".
Mężczyzna ma odpowiadać za kradzież auta, jazdę
samochodem w stanie nietrzeźwości i za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Serwis policyjni.pl poleca: To nieprawda, że nie wolno pić pod chmurką