Zakaz palenia w budynkach publicznych: szkołach, uniwersytetach, zakładach pracy, obiektach kultury, sportu i wypoczynku, dworcach, przystankach, autobusach. Zakaz informowania o sprzedaży w sklepach i konieczność osobnego pomieszczenia dla palaczy w restauracjach i pubach - takie pomysły zawiera nowy projekt Sejmu, którego treść ujawnia "Dziennik".
Fot. Wojciech Druszcz / AG
Palenie papierosów jest głównym czynnikiem zwiększającym ryzyko raka płuc.
Inicjatorzy projektu liczą na sukces podobny do tego, o jakim można już mówić na Wyspach. "Dz" cytuje dane statystyczne mówiące o 400 tysiącach Anglików, którzy rzucili palenie odkąd weszły nowe przepisy zakazujące palenia w miejscach publicznych.
Za politycznego pomysłodawcę uważa się Tadeusza Cymańskiego z PiS, jednak jak podkreśla gazeta, projekt jest ponadpartyjny - popiera go m.in. minister zdrowia Ewa Kopacz.
- To było nawet zabawne. Niektórzy działacze PO w kampanii wyborczej do parlamentu atakowali mnie, że chcę ludziom kaganiec zakładać i rzucać się im do gardeł za palenie. Tymczasem razem ze mną nad tym projektem od pierwszych dni pracowała ich koleżanka, obecna minister zdrowia - podkreśla Cymański w "Dzienniku".
Prace nad projektem idą teraz pełną parą: dostał on już pozytywną opinię rządu, a prace w komisji zdrowia są na zakończeniu. Jego przegłosowanie w kuluarach uchodzi za formalność.
Wiceminister zdrowia Jakub Szulc mówi: "Ta ustawa to krok w dobrym kierunku, my i tak w tej sferze jesteśmy mocno zapóźnieni wobec innych krajów Unii Europejskiej".