Kierowcy w województwie śląskim będą mogli znacznie częściej dociskać pedał gazu. I to dzięki...policjantom z drogówki, którzy wspólnie z pracownikami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad likwidują niepotrzebne ograniczenia.
Fot. Dariusz Kulesza / AG
Wygłup, czy nieuwaga wieszających znaki?
W ramach akcji do końca maja mają zniknąć wszystkie zbędne znaki ograniczające prędkość oraz sygnalizatory świetlne, które nie mają uzasadnienia.
- W miejscach gdzie ustawiono znak ograniczający prędkość do czterdziestu kilometrów na godzinę, a nie ma tam już żadnych robót drogowych, lub nie jest to miejsce szczególnie niebezpieczne, takie oznakowanie nie zawsze jest potrzebne - przyznają policjanci ze śląskiej drogówki. - Staramy się podnieść komfort oraz szybkość podróżowania - dodaje Wojciech Gierasiumiuk z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.
- Bardzo dobry pomysł. Standardowo powinno być sześćdziesiąt w mieście, przesadzają z tymi ograniczeniami - powiedział radioTOK FM pan Adam, jeden z kierowców. Akcja na pewno przyniesie efekty, ale może nie takie, jakich życzyliby sobie prowadzący samochody. - Nie sądzę, żeby to były aż tak drastyczne zmiany, żeby kierowcy stwierdzili nagle, że nie ma już żadnych ograniczeń - mówi Gierasimiuk.