Nie wiadomo jak dużo telewidzów zaprotestowało, ale musiało być ich tyle, że CBS zdecydowała się powtórzyć ostatnie pół godziny filmu. Na forach internetowych pojawiły się dziesiątki oburzonych głosów. Internauci uważają, że wiatr nie był poważnym zagrożeniem, a
telewizja powinna informować o wydarzeniu na paskach informacyjnych.
Sama produkcja wielu internautów bardzo poruszyła. Historia Ireny Sendler - nieznana w Ameryce - spodobała się większości widzom. - Dziękuję, dziękuję, dziękuję za opowiedzenie tak niezwykłej historii o heroizmie i niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi - napisała jedna z internautek na forum CBS po wyświetleniu filmu.
Znowu polskie obozy koncentracyjne Z popularności filmu o Sendlerowej postanowił skorzystać nawet republikański senator, który podczas swojego wystąpienia w Senacie nawiązał do produkcji... ale albo jej nie widział, albo nic z niej nie zrozumiał. Według Sama Brownbacka: "Był wczoraj wieczorem nowy film zrobiony za sprawą grupy uczennic z Kansas (w latach 90 cztery uczennice ze szkoły średniej w Kansas wystawiły wraz ze swym nauczycielem sztukę teatralną o Irenie Sendlerowej, wydobywając jej postać z zapomnienia - dop. red.). Znalazły one panią, która przeszła przez polski obóz koncentracyjny, a właściwie obóz internowania, który zbudowali w mieście, takie slumsy". - Uratowała trochę sierot. To była piękna historia o strasznej sytuacji - powiedział.
Poza użyciem zwrotu polskie obozy koncentracyjne, senator porównał eksterminację Żydów do obozów koncentracyjnych w Korei Północnej.
Obraźliwa wobec Polski wypowiedź Brownbacka wywołała protest Polonii. W liście do senatora, działacz z waszyngtońskiego oddziału Kongresu Polonii Amerykańskiej, Andrzej Drozd, domaga się od niego przyznania się do błędu na forum Senatu.
Brownback jest ultrakonserwatystą. Na początku zeszłego roku ubiegał się o nominację prezydencką z ramienia Partii Republikańskiej.
Irena Sendlerowa uratowała z getta Warszawskiego 2500 dzieci.