Chora na raka płuc kobieta domaga się od pracodawcy, firmy Skanska odszkodowania za "skazanie" jej na przebywanie wśród palących papierosy. Przed gdańskim sądem odbyła się kolejna rozprawa. Niestety stan pokrzywdzonej jest bardzo poważny.
Fot. East News / AFP
Nikotynowa terapia zastępcza może być pomocna, jeśli sami nie potrafimy rzucić palenia.
Na dzisiejszej rozprawie zeznawały dzieci pokrzywdzonej, które potwierdziły, że z pokoju w którym pracowała pracownicy zrobili palarnię. - Praktycznie za każdym razem jak przychodziłam do mamy do pracy, a czasami byłam tam dwa razy dziennie to w pokoju palono - zeznała Jolanta Niewiadomska, córka 72-letniej Hanny Niewiadomskiej. - Przychodziły też osoby z zewnątrz, które mogły w tym pokoju palić - dodała.
Zapewne chcąc podważyć te zeznania adwokatka firmy Skanska pytała czy znają nazwiska tych osób oraz czy w trakcie palenia otwierano okno.
- Osoby palące papierosy, to byli mężczyźni, kobiety? - Często było to dwóch panów. - Goście u państwa w domu palili papierosy? - Nie akceptowaliśmy palenia tytoniu w domu - pytała mecenas Monika Marciniak, a odpowiadał Wojciech Niewiadomski.
Na dalszy plan zeszła ciężka choroba kobiety. - Usunięcie lewego płata płuca, ciężka chemioterapia - mówi syn pokrzywdzonej. - Mama nie mogła dzisiaj przyjść do sądu, to dla niej zbyt duży wysiłek.
Kobieta chce 50 tysięcy zadośćuczynienia.
- Sąd nawołuje do ugody, ja porozmawiam o tym z moją klientką, która słabnie w oczach - mówi adwokat Marian Kulwikowski.
Czy do ugody dojdzie? Firma Skanska milczy.
- Do momentu zakończenia procesu nie będziemy go komentować - mówi Agnieszka Sieracka z firmy Skanska. Kolejna rozprawa 17 czerwca.