- Rebelianci przejęli kontrolę nad całym pociągiem. Przygotowujemy się do odbicia zakładników - poinformował jeden z oficerów policji. Atak miał miejsce około 7.00 rano naszego czasu. Policja podała, że w pociągu przebywa 300 osób, jednak inne źródła mówiły o nawet 700 pasażerach.
Według BBC maoiści wdarli się do pociągu, nakazując maszyniście odprowadzenie składu do miejscowości Hehegarah mieszczącej się 140 km od stolicy regionu Ranchi. Oddział rebeliantów liczył co najmniej 200 osób. Szef miejscowej policji, nadinspektor Hemant Toppo poinformował, że na miejsce zdarzenia wysłano posiłki.
Według A.K. Chandry rzecznika indyjskich kolei, nie nawiązano żadnego kontaktu z pociągiem - bojownicy najprawdopodobniej odcięli linie komunikacyjne.
Wcześniej maoiści wysadzili tory nieopodal stacji Untari oraz budynek szkoły w regionie Chatra.
Jak podała
policja kilkanaście minut temu uwolnili wszystkich pasażerów. W ataku zginęło 7 żołnierzy i 2 cywilów.
To nie pierwszy napad lewicowych oddziałów na pociąg. W marcu 2006 r. rebelianci przejęli pociąg biorąc 200 zakładników. 12 godzin później wszyscy zostali wypuszczeni.
Atak miał miejsce w czasie trwających w Indiach wyborów do parlamentu. Rebelianci walczą o prawa pozbawionych własnej ziemi pracowników rolnych oraz biednych farmerów. Operują w 182 okręgach kraju, przede wszystkim w regionach Jharkhand, Bihar, Andhra Pradesh, Chhattisgarh, Madhya Pradesh, Maharashtra oraz w Zachodnim Bengalu.
W minionym tygodniu w atakach maoistów przeprowadzonych na terenie całego kraju zginęło 17 osób.