Nie biła, nie kopała, nie stosowała chwytów obezwładniających, tylko nakrzyczała na dwóch mężczyzn, którzy napadli na chłopaka. Tak się przestraszyli, że uciekli, ale wcześniej oddali łańcuszek, który zerwali napadniętemu z szyi.
Fot. policja
Karina Wrzosek, sekretarka, która zapobiegła napadowi
Sekretarka z komendy policji na Bielanach w Warszawie, wracała z zakupów do domu. Przechodząc przejściem podziemnym przy dworcu Wileńskim, zauważyła jak dwóch mężczyzn trzyma za kark chłopaka. Gdy podeszła bliżej usłyszała, jak jeden z napastników żąda od pokrzywdzonego pieniędzy.
Karina Wrzosek nakrzyczała na napastników. Ci tak się przestraszyli drobnej 21-letniej kobiety, że wzięli nogi za pas. Zanim uciekli oddali chłopakowi łańcuszek.