Zduńska Wola: wygrał, bo PO się nie kłaniał

Prezydentem Zduńskiej Woli został Piotr Niedźwiecki, miesiąc temu wyrzucony z Platformy Obywatelskiej za to, że w ogóle wystartował w wyborach. W drugiej turze pokonał kandydata lewicy - Andrzeja Brodzkiego - o 21 głosów! Miejska Komisja Wyborcza potwierdziła nieoficjalne informacje ?Gazety" o zwycięstwie Niedźwieckiego.
Pierwsza tura prezydencka w Zduńskiej Woli dwa tygodnie temu nie dała rozstrzygnięcia. Żaden z sześciu kandydatów nie zdobył ponad 50 proc. poparcia. Najwięcej głosów zdobyli wtedy: Piotr Niedźwiecki ("Forum Praca, Rodzina, Sprawiedliwość") - 3586 i Andrzej Brodzki (własny komitet wyborczy), na którego zagłosowało 2619 osób. I to właśnie oni w niedzielę 19 kwietnia rywalizowali w drugiej turze. Głosowanie skończyło się o godz. 20. Kandydaci szli łeb w łeb: po przeliczeniu głosów ze wszystkich komisji wyborczych Brodzki miał 5822, a Niedźwiecki - 5843 głosy. Czyli według jeszcze nieoficjalnych wyników Niedźwiecki wygrał o 21 głosów!

Przedterminowe wybory zakończyły się porażką największych partii. Przegrał Janusz Parada, kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość i samego Jarosława Kaczyńskiego, ale także Jan Bizoń (Platforma Obywatelska) i Marcin Łabędzki (Polskie Stronnictwo Ludowe).

Dla Platformy to był dodatkowy policzek. Bo do drugiej tury wszedł Niedźwiecki, który zbuntował się przeciw decyzji władz regionalnych partii (które poparły Bizonia) i sam wystartował. Za to spotkała go kara: został wyrzucony z Platformy. A przecież do niedawna był jeszcze wiceszefem PO w Zduńskiej Woli i organizatorem referendum, w którym mieszkańcy odwołali Zenona Rzeźniczaka. Prywatnie Niedźwiecki jest bratem Marka, znanego prezentera radiowego.

- Głos lokalnych struktur Platformy nie został wzięty pod uwagę. Oby nie skończyło się klęską tak jak w Olsztynie - przewidywał przed wyborami Niedźwiecki. I okazało się, że miał rację. Co ciekawe, kandydat miał ciche poparcie Marka Trzcińskiego, senatora PO, który współtworzył lokalne "Forum". Dopiero przed drugą turą wyborów Trzciński mógł poprzeć Niedźwieckiego oficjalnie, gdyż PO też go wsparła.

Jego kontrkandydatem był Andrzej Brodzki - popierany przez lewicę. Dla niego to była już trzecia próba, by zostać prezydentem Zduńskiej Woli. Wcześniej dwukrotnie przegrał z Rzeźniczakiem. Po porażce w 2006 roku poparł w drugiej turze Rzeźniczaka, który wtedy wygrał. Niedługo potem został wiceprezydentem.

Przypomnijmy: dotychczasowy prezydent Zduńskiej Woli Zenon Rzeźniczak w październiku 2008 roku został odwołany przez mieszkańców w referendum. Miesiąc wcześniej prokuratura postawiła mu kilkadziesiąt zarzutów. Jest oskarżony m.in. o przyjmowanie łapówek od osób zatrudnionych na stanowiskach kierowniczych w urzędzie oraz w spółkach podległych magistratowi. Według prokuratury lokalni politycy i urzędnicy oddawali mu przeważnie 10 proc. zarobków, a Rzeźniczak wziął od nich łącznie ponad 200 tys. zł. Sam Rzeźniczak twierdzi, że jest niewinny. Kto osądzi sprawę eksprezydenta? Nie wiadomo. Sąd w Zduńskiej Woli nie chce. Sędziowie twierdzą, że znają "towarzysko" niemal wszystkich oskarżonych. Gdzie na ławie zasiądzie pan Zenon (jak kazał się nazywać) i inni - zadecyduje Sąd Najwyższy.