Dziś
Radio Zet ujawniło faktury Kancelarii Prezydenta z alkoholowych zakupów.
Za 3 tys. zł kupiono dziesiątki malutkich buteleczek z wódką, koniakiem czy whiskey. Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, nie chciał skomentować tych doniesień. Powiedział tylko, że nie zajmuje się cateringiem ani fakturami.
- Pewnie związane to jest z cateringiem na pokład samolotu - powiedział Szczygło, pytany w
TVN24 o przeznaczenie alkoholi. - W ogóle na pokłady samolotów, bo przecież oprócz Tupolewa są też Jaki 40 i śmigłowce - tłumaczył szef BBN, dodając, że catering jest przeznaczony dla wszystkich podróżujących samolotami pasażerów.
Palikot znów zadaje pytania, dużo pytań Rewelacje Radia Zet to woda na młyn Janusza Plaikota, posła Platformy Obywatelskiej, który już od jakiegoś czasu utrzymuje, że prezydent
Lech Kaczyński ma poważny problem z alkoholem.
Tym razem pytania powtarza, ale jak twierdzi, tym razem stanowczo. - Czy głowa państwa polskiego nie powinna dostać skierowania na leczenie odwykowe? Czy kupowane na zlecenie Kancelarii Prezydenta setki buteleczek alkoholu służą zamaskowaniu problemu z pijaństwem? - pyta Palikot - Czy prezydent ma zwyczaj pociągania z buteleczek w przerwach swoich spotkań, w godzinach pracy? Czy dowiemy się, jakie mogą być przyczyny częstego bełkotu prezydenta podczas oficjalnych wypowiedzi? -
pisze na swoim blogu Palikot. Albo prezydent odejdzie... Proszę postawić kropkę nad i, Panie Prezydencie Kaczyński: albo odejdzie Pan z urzędu i uda się na stosowne leczenie - albo poznamy poważne, wiarygodne wyjaśnienia na temat Pańskiego stanu zdrowia i problemów z alkoholizmem - napisał na swoim blogu
Janusz Palikot.
Co można zrobić z "małpką". Palikot wie... - Po co kupuje się tzw. "małpki"? - pyta na swoim blogu poseł PO. Pyta i sam sobie odpowiada. Jego zdaniem nie są używane ani na bankietach, ani przez prezydenckich kucharzy, nie są też rozdawane jako prezenty. - Małe buteleczki z alkoholem kupują zwykle ludzie, którzy chcą przykryć swój problem z alkoholizmem - pisze Palikot - Mieszczą się one w kieszeni marynarki, można je opróżnić w czasie krótkiej wizyty w toalecie, można niespostrzeżenie wlać wódkę do kieliszka z colą, można łyknąć w samochodzie. To wygodne, poręczne i typowe; ludzie, którzy nie mogą przeżyć bez paru "lufek" dziennie, lubią ten format - dodaje poseł PO.